Menu

Logowanie

rejestracja
01.07.2009

Koło ratunkowe polskiego drogownictwa

Z Krystyną Łazarz, prezydentem Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Drogownictwa rozmawia Anna Krawczyk


Infrastruktura: Wczoraj uroczyście obchodziliśmy jubileusz 15-lecia Izby, dzisiaj mamy za sobą nowe wybory, w których została Pani wybrana prezydentem na kolejną, drugą kadencję. Proszę powiedzieć, jak na przestrzeni tych lat zmieniała się rola Izby?

Krystyna Łazarz: Piętnaście lat to dużo i mało. Dla Polski był to czas transformacji. Na początku nasza działalność ograniczała się do pomagania firmom drogowym w funkcjonowaniu w nowych warunkach. Większość firm wykonawczych powstała bowiem w wyniku reorganizacji Rejonów Dróg Publicznych. Można powiedzieć, że po 1991 r. polskie wykonawstwo drogowe rzucone zostało na głębokie wody. My byliśmy dla nich kołem ratunkowym. Nie wszystkie firmy ocalały, niektóre zostały przejęte przez większe przedsiębiorstwa i koncerny, w tym także zagraniczne. Te jednak, które przetrwały, mają w tej chwili ugruntowaną pozycję.

Aktualnie skupiamy ponad 200 przedsiębiorstw, które łącznie stanowią około 90% rynku wykonawstwa robót drogowych w Polsce. Wśród naszych członków są firmy wykonawcze, producenci maszyn, materiałów budowlanych i urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego. Właśnie dzięki tej różnorodności o drogownictwie wiemy bardzo dużo. Na bieżąco rozwiązujemy problemy, z którymi zwracają się do nas firmy, tak aby ułatwić im funkcjonowanie na polskim rynku.

- Czy jest to łatwy rynek?


- Z przykrością stwierdzam, że nie. Organizacja Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej w 2012 roku rozbudziła nasze nadzieje, jednak po 2 latach wciąż nie widać zapowiadanego boomu inwestycyjnego. Tymczasem, proszę zauważyć, oczekiwania inwestorów bardzo się zmieniły. Aby być konkurencyjnymi, musimy ciągle modernizować bądź wymieniać sprzęt na nowy, a rentowność nadal jest bardzo mała. Wskutek intensywnego inwestowania w ciągu ostatnich trzech lat niektóre firmy utraciły płynność finansową.

Z drugiej strony nic w tym dziwnego, skoro w zeszłym roku nasz potencjał został wykorzystany tylko w 50%. Oceny pierwszych miesięcy tego roku także nie są optymistyczne. W porównaniu z latami poprzednimi, aktualnie wykorzystujemy nie więcej niż połowę swoich mocy przerobowych.

Co jakiś czas mówi się o tym, że nie poradzimy sobie z realizacją inwestycji. Uważam, że problem tkwi gdzie indziej - w ich przygotowaniu. Jak na razie nie pojawiły się takie projekty, którym nie potrafilibyśmy sprostać. My najlepiej znamy polskie realia i radzimy sobie w nich, dobrze znamy też polskiego inwestora i mamy doświadczenie we współpracy.

- Czy wstąpienie Polski do Unii Europejskiej przyniosło jakieś ułatwienia w budowie dróg?


- Izba brała udział w pracach mających na celu przystosowanie polskiego prawa do wymogów unijnych. Wymogi ochrony środowiska są takie a nie inne, trzeba to przyjąć i przejść nad tym do porządku dziennego. Niestety nadal największym problemem polskiego drogownictwa jest jego finansowanie. Z planów ministra infrastruktury nic nie będzie, jeśli nie uzyskają one akceptacji ministra finansów. Taka sytuacja nie gwarantuje, że np. wszystkie zapowiedziane przetargi zostaną ogłoszone.