O praktycznych aspektach wydawania decyzji dotyczących uwarunkowań środowiskowych oraz lokalizacji dróg z dr. inż. Grzegorzem Ratajczakiem, dyrektorem ds. planowania i projektowania dróg i mostów w Scott Wilson, rozmawia Joanna Nikolska
Infrastruktura: Budowa nowych dróg jest dla Polski sprawą kluczową. W jaki sposób można by ten proces przyspieszyć albo usprawnić? Na ile zależy to od projektanta? Grzegorz Ratajczak: Planowanie dróg, a zwłaszcza autostrad i dróg krajowych, jest procesem długotrwałym i bardzo złożonym. Poza wstępnymi fazami dla opracowań projektowych najważniejszym elementem procesu inwestycyjnego jest wyznaczenie lokalizacji drogi.
Zgodnie z polskim prawem oraz przepisami unijnymi, aby uzyskać akceptację wskazanej lokalizacji, wcześniej należy dokonać oceny oddziaływania drogi na środowisko. Decyzja o uwarunkowaniach środowiskowych w zasadzie rozstrzyga o lokalizacji drogi. Zawiera także warunki, jakie na etapie budowy, a następnie eksploatacji muszą być spełnione, by wpływ drogi na środowisko był minimalny. Uzyskanie obu tych decyzji jest jednym z najważniejszych obowiązków projektanta w stosunku do inwestora.
- Co powinno znaleźć się we wniosku o wydanie decyzji środowiskowej? Na co należy zwrócić szczególną uwagę? - Aby uzyskać taką decyzję, co w przypadku autostrad i dróg krajowych jest obligatoryjne, należy przedłożyć raport o oddziaływaniu inwestycji na środowisko. Jego zawartość w sposób ramowy określa art. 52 ustawy o ochronie środowiska.
Istotny jest opis przedsięwzięcia i warunki techniczne jego realizacji, w tym skomunikowanie projektowanej drogi z drogami istniejącymi oraz opis jej oddziaływania (włącznie z wyliczeniem skutków) na zabytki.
Jednak najważniejszą częścią raportu jest część przyrodnicza, zawierająca m.in. opis przecinanych przez drogę krain przyrodniczych, inwentaryzację roślin i zwierząt oraz wpływ drogi na wody powierzchniowe i gruntowe.
- Dlaczego ten ostatni element raportu sprawia projektantom tyle trudności? - Ustawa mówi, że opis części przyrodniczej powinien opierać się na materiałach archiwalnych urzędów wojewódzkich lub jednostek samorządowych. Niestety należące do tych instytucji bazy danych o aspektach przyrodniczych są dopiero na etapie tworzenia. Nawet dokumentacja terenów Natura 2000 zawiera tylko dane o granicach oraz gatunkach, dla których te obszary zostały wydzielone. W większości przypadków brakuje informacji o konkretnej lokalizacji siedlisk tych gatunków.
- Ile zatem czasu potrzeba na sporządzenie takiego opisu? - W warunkach klimatu polskiego opis flory musi się odbywać w okresie wegetatywnym, tzn. od połowy marca do połowy października, gdy większość gatunków roślin się rozwija, a następnie przechodzi w okres zimowy, gdzie wiele z nich przestaje być widocznych i nie ma możliwości ich zinwentaryzowania. W przypadku zwierząt ten okres może być jeszcze dłuższy. Istnieją bowiem gatunki chronione, które migrują i pojawiają się na danym terenie tylko w określonych porach roku. Poprawna inwentaryzacja, uwzględniająca także gatunki zimujące w Polsce, może trwać nawet rok.
Po zakończeniu inwentaryzacji fauny i flory sporządzany jest opis przyrodniczy, który informuje, czy i jakie gatunki występują na danym terenie i czy któreś z tych gatunków należą do tzw. listy priorytetowej, tj. są bezwzględnie chronione i podlegają ustawowej ochronie. W opisie musi też znaleźć się ocena, w jaki sposób nasza inwestycja może wpłynąć na te gatunki, czy np. nie spowoduje, że jakieś siedlisko bezpowrotnie zostanie zniszczone.
Te obligatoryjne elementy raportu o ochronie środowiska muszą być opracowane bardzo szczegółowo, a to wymaga niestety czasu.