Menu

Logowanie

rejestracja
01.05.2009

Służyć pracy i nauce

Z jego magnificencją prof. dr. hab. inż. Antonim Tajdusiem, rektorem Akademii Górniczo-Hutniczej, o stanie polskiego górnictwa rozmawia Anna Krawczyk


Infrastruktura: Polskie spółki węglowe wymagają szybkich inwestycji i doinwestowania. Jakie są tego przyczyny?

Antoni Tajduś: Sytuacja finansowa branży węgla kamiennego to efekt polityki kolejnych rządów, które strasząc gwałtownym wzrostem inflacji, sztucznie utrzymywały niską cenę węgla. W tym czasie inne paliwa energetyczne miały ceny rynkowe, dzięki czemu ich producenci mogli gromadzić środki na inwestycje.

To także skutek likwidacji części kopalń, co usprawiedliwiano występującą ponoć w Polsce nadprodukcją węgla. Dalszą tego konsekwencją było zaprzestanie kształcenia na poziomie średnim i niezatrudnianie nowych kadr, przez co spadła liczba kształconych inżynierów.

Wszystkie te nietrafione decyzje i prognozy spowodowały spadek produkcji węgla i co za tym idzie, znaczny niedobór w podaży krajowego węgla kamiennego.

Braki zmuszeni jesteśmy uzupełniać importem, który stale się zwiększa. Sprowadzamy już około 7 mln t węgla - głównie z Rosji, a to grozi nam uzależnieniem podobnym jak w przypadku ropy naftowej czy gazu.

Aktualnie spółki węglowe mają ogromne problemy ze zbilansowaniem budżetu i znikomą w stosunku do potrzeb ilość środków na inwestycje. Bez pomocy z zewnątrz będzie coraz gorzej. Co nam pozostaje? Zmienić politykę państwa wobec górnictwa i energetyki albo szybko sprywatyzować polskie kopalnie. Bardziej prawdopodobna wydaje się prywatyzacja.

- Jakie największe wyzwania stoją przed polskim górnictwem?

- Takie same jak przed górnictwem światowym. Polska istotnie zmniejszyła wydobycie, mimo że produkcja węgla na świecie cały czas intensywnie rośnie. Przewiduje się, że do 2030 r. światowe wydobycie osiągnie ponad 12 mld t (czyli zwiększy się ponad dwukrotnie).

Chcąc zachować poczucie bezpieczeństwa energetycznego, musimy w krótkim czasie zwiększyć wydobycie węgla kamiennego do około 95-100 mln t oraz utrzymać produkcję węgla brunatnego na dotychczasowym poziomie około 65 mln t lub nawet ją zwiększyć. To oczywiście wymaga znacznych inwestycji. Tymczasem w projekcie Polityki Energetycznej Polski do 2030 roku zamiast zakładać zwiększenie wydobycia węgla brunatnego, zakłada się jego ograniczenie!