Menu

Logowanie

rejestracja
01.04.2008

Węgiel wraca do łask

Henryk Jezierski

Kreowany do niedawna obraz światowej energetyki wymaga poważnej korekty. Galopujące ceny ropy naftowej i związanych z nimi cen gazu ziemnego wymuszają zmianę stosunku do węgla jako surowca energetycznego. Jak dotąd nie brakowało głosów krytykujących uleganie lobby węglowemu. Utrzymywano, że oparta na węglu strategia energetyczna jest zła, a kraj, który ją obrał, stawia daleko w tyle za wszystkimi państwami rozwiniętymi.


Teza ciekawa, aczkolwiek mijająca się z prawdą. Dość powiedzieć, że w Stanach Zjednoczonych w 2003 r. ponad 50% energii elektrycznej pochodziło z elektrowni opalanych węglem. Węgiel stanowił 85% rezerw paliwowych Ameryki Północnej, dystansując gaz ziemny (15%) i ropę (5%). Spośród 25 elektrowni produkujących prąd najtaniej w skali kraju 20 było opalanych węglem. Nie dziwi zatem, że planuje się tam budowę ponad 90 nowych elektrowni węglowych.

W 2001 r. Japonia sprowadziła z ponad 10 krajów przeszło 150 mln ton węgla w wielu odmianach i zapowiedziała wzrost zużycia tego paliwa, głównie przez sektor energetyczny. W krajach azjatyckich w ciągu najbliższych dekad ma być wybudowanych ok. 1000 elektrowni węglowych.

Niektórzy naukowcy utrzymują, że nie ma odwrotu od węgla, i wskazują na fakt, iż nawet Francuzi, którzy oparli swą energetykę na energii jądrowej, budują, co zakrawa na paradoks, nową kopalnię węgla.

Od początku rewolucji przemysłowej aż do końca lat 60. ubiegłego wieku europejski przemysł węglowy przeżywał burzliwy rozwój. Z czasem węgiel zaczął przegrywać z innymi źródłami energii, jak ropa naftowa, gaz i energia jądrowa. Mimo modernizacji i mechanizacji produkcji, ulepszenia metod eksploatacji nastąpiło zmniejszenie wydobycia. Postanowiono ograniczyć liczbę kopalń, a regiony górnicze przekształcono i adaptowano do nowych warunków.

Dużym zaskoczeniem ostatnich lat był nagły wzrost koniunktury na węgiel. Światowe ceny tego surowca skoczyły w górę. Stojące na krawędzi bankructwa kopalnie niespodziewanie zaczęły dobrze prosperować i ledwie nadążać z produkcją. Krążył dowcip, że Chińczycy kupują cały węgiel, jaki kopalnie chcą sprzedać, a w przypadku koksu kupują nawet to, czego kopalnie sprzedać nie chcą.

Europa nie była w stanie odwrócić się plecami do węgla. Po pierwsze wysokie koszty inwestycji związanych z energią odnawialną skutecznie zniechęcały do jej wykorzystywania, po wtóre przyszłość energetyki jądrowej, mogącej stanowić realną alternatywę, przestała być na Starym Kontynencie taka oczywista i pewna.

Węgiel przestaje być paliwem niepożądanym i zaczyna odgrywać rolę rezerwy strategicznej Europy oraz ważnego czynnika zwiększającego bezpieczeństwo energetyczne. Jakie są jego główne atuty? Jest tanim, jeżeli nie najtańszym źródłem energii. Jego zasoby, które przekraczają milion miliardów ton, przy obecnym poziomie eksploatacji wystarczą na 230 lat, podczas gdy rezerwy ropy naftowej tylko na ponad 40 lat, zaś gazu na ponad 60 lat. Transport węgla - kolejowy, drogowy czy taśmowy - nie zagraża środowisku, w przeciwieństwie do przewozu innych paliw kopalnych nie stwarza groźby wycieków. Katastrofy morskie węglowców są niezwykle rzadkie i nie powodują zanieczyszczenia wód.