Menu

Logowanie

rejestracja
01.04.2008

O czym trzeba głośno mówić

Z Adrianem Furgalskim, dyrektorem w Zespole Doradców Gospodarczych TOR, rozmawia Anna Krawczyk


Infrastruktura: Czy zdążymy z przygotowaniami do EURO 2012? Wiem, że należy Pan raczej do EURO-sceptyków...

Adrian Furgalski: Okazuje się, że nie jestem już największym EURO-sceptykiem. Teraz jest nim Janusz Piechociński. Myślę, że sytuacja nie jest aż tak zła. Ostatnio powstała bardzo dobra nowelizacja specustawy drogowej, która upraszcza przygotowywanie inwestycji i pod groźbą wysokich kar pieniężnych zmusza urzędy do wydawania decyzji w wyznaczonych terminach.

Szkoda tylko, że rozwiązania te nie obejmują kolei i lotnisk, które czekają na odrębną specustawę o wywłaszczeniach. Ale i dla lotnisk jest jakaś nadzieja - środowisko ze Świdnika, gdzie powstaje port lotniczy, przygotowało taką ustawę wspólnie z posłami PO.

Poza tym optymizmem napawa zmiana na stanowisku prezesa Urzędu Zamówień Publicznych.

- Czy ta zmiana to znak, że idzie ku lepszemu?


- Zdecydowanie. Poprzedni prezes traktował Ustawę o zamówieniach publicznych jak świętość i nie godził się na żadne zmiany - niemal każda propozycja nowelizacji otwierała jego zdaniem furtkę dla korupcji. A przecież nie powinno się unieważniać przetargów tylko dlatego, że w dokumentacji na jednej stronie jest „most", a na drugiej „obiekt mostowy"! Także przegrany nie powinien kwestionować wyniku, twierdząc, że wygrany ma piłę o mocy minimalnie mniejszej niż podano w SIWZ-ach. Tym absurdom może zapobiec nowelizacja, bo np. teraz będzie można skarżyć tylko decyzje dotyczące własnej firmy.

Uważam, że dzięki nowelizacji do 2012 r. zdążymy zrealizować 80% projektów. Piechociński mnie zaskoczył i powiedział, że tylko 50%.

- Dlaczego tak mało?

- Obawia się, że projekty będą upadać ze względu na unijne przepisy o ochronie środowiska. Poza tym, wchodząc do UE, nie zabezpieczyliśmy starszych inwestycji, rozpoczętych według procedur obowiązujących przed akcesją, i teraz wszystkie te inwestycje należałoby zweryfikować pod kątem zgodności z prawem unijnym. To był duży błąd.

- Jaki procent projektów wymaga jeszcze uzgodnień?


- Na szczęście niewiele. W 2005 r. było około 95 takich projektów. Część już zrealizowano, zostało pewnie z 50 - ale są to niestety największe projekty. Rząd powinien negocjować i przekonywać Komisję Europejską, żeby jeszcze tym razem ustąpiła - zwłaszcza że niektóre z tych ciągów są ważne dla systemu transportowego całej Unii.