Iluminację, czyli oświetlenie ozdobne, stosuje się w naszym kraju od niedawna.
Jako jeden z pierwszych oprawę świetlną uzyskał w 1996 r. budynek Politechniki Warszawskiej. Przedtem nie oświetlano żadnych obiektów albo robiono to w sposób przypadkowy i tylko okazjonalnie. To poniekąd tłumaczy trwające wciąż zachłyśnięcie się iluminacją, mimo że nie zawsze jest ona zorganizowana w sposób przemyślany.
Nie ma u nas jeszcze rozwiązań tak atrakcyjnych i subtelnych, jak na rynku w Brukseli, gdzie co wieczór odbywa się 15-minutowy spektakl typu światło i dźwięk. Kolorowe światło połączone z oświetleniem dynamicznym (zmieniające się barwy i intensywność oświetlenia) występuje w Polsce bardzo rzadko. Specjaliści są na ogół zgodni, że tego typu rozwiązania należy stosować oszczędnie i z rozwagą, zwłaszcza w odniesieniu do poważnych obiektów historycznych. Iluminacja nie powinna obiektu przesłaniać ani odwracać od niego uwagi. Jej celem jest wyeksponowanie np. pięknej architektury czy ważnych struktur inżynieryjnych.
Niestety zabiegi te bywają także krytykowane, szczególnie w przypadku obiektów sakralnych. Wysuwany jest zarzut, że wydatkowane na oprawę oświetleniową pieniądze można by przeznaczyć np. na cele charytatywne. W istocie w nowoczesnym państwie powinny być zarezerwowane fundusze również na takie potrzeby, zwłaszcza że nawet dysponując skromnymi środkami, można uzyskać wspaniałe efekty.
Iluminacja jest źródłem przeżyć estetycznych, pomaga człowiekowi dostrzec piękno otoczenia, sprawia, że w mieście żyje się przyjemniej i bezpieczniej! Mimo głosów krytyki cieszy się jednak dużą akceptacją społeczną.
Od czego zacząć Projektowaniem iluminacji powinni się zajmować specjaliści, a niestety nie zawsze tak się dzieje. Jakie mogą być tego konsekwencje, przedstawię na przykładzie oświetlenia warszawskich mostów.
Po pierwsze, należy sobie odpowiedzieć na pytanie, czy dany most w ogóle warto oświetlać. Jeśli tak, to jego iluminacja musi odpowiednio wpisywać się w otoczenie - musi znaleźć swoje miejsce w obrębie planu obejmującego wszystkie oświetlone obiekty. Koncepcja oświetlenia musi być spójna, logiczna. Warto np. w takim planie uwzględnić „rogatki świetlne" sygnalizujące, że od tego miejsca zaczyna się część miasta objęta iluminacją. To mogą być rzeczywiste rogatki lub np. wiadukt czy rondo.
Istotną sprawą jest prześledzenie głównych strumieni ruchu miejskiego, zarówno samochodowego, jak i pieszego: którędy przemieszczają się ludzie, gdzie najchętniej spacerują, wypoczywają. Dysponując tą wiedzą, można określić zbiór obiektów, które są godne wyeksponowania. Nie ma sensu oświetlać mostu, którego nikt nie będzie oglądał.
Pomocne w podjęciu decyzji jest zbadanie nadbrzeża. Jeśli znajduje się przy nim przystań czy deptak, jeśli po akwenie pływają statki, istnieją warunki, by podziwiać most po zapadnięciu zmroku, a zatem warto go oświetlić.
Nie bez znaczenia jest też pytanie o estetykę rozwiązania inżynieryjnego. Nie powinno się oświetlać mostu, który nie jest ładny. Obiekt iluminowany ma być atrakcyjny, ma być ozdobą miasta. Powinna to być konstrukcja zabytkowa, unikatowa, a jeśli jest współczesna, powinna wyróżniać się estetyką.
Powiedzmy to otwarcie: nie każdy most powinien być iluminowany. Negatywnym przykładem jest Warszawa, gdzie oświetlono wszystkie mosty. Czy istotnie wszystkie są atrakcyjne? Tymczasem tylko most Poniatowskiego i Świętokrzyski tak naprawdę zasługiwały na wyeksponowanie. Ewentualnie jeszcze Śląsko-Dąbrowski, który jest wprawdzie przeciętnej urody, ale w jego pobliżu odbywa się duży ruch turystyczny, a nabrzeże jest zagospodarowane.