Z Aleksandrem Kabzińskim, prezesem Polskiego Związku Pracodawców Producentów Kruszyw, rozmawia Anna Krawczyk
Infrastruktura: Ilość ogłoszonych w 2007 r. przetargów na budowę dróg krajowych i autostrad była znikoma. Jak w tym kontekście przedstawia się kondycja branży kruszywowej?
Aleksander Kabziński: Branża produkcji kruszyw od kilku lat ma się dobrze, a obecnie nawet bardzo dobrze. Wprawdzie większa liczba przetargów na budowę dróg mogłaby jeszcze tę kondycję wzmocnić, ale na szczęście nie jest to jedyny czynnik, od którego ona zależy. Budownictwo drogowe zużywa obecnie tylko co piątą tonę produkowanych kruszyw, z tego 2/3 trafia na budowę dróg samorządowych, a tylko 1/3 na drogi krajowe i autostrady.
Dla nas decydujący jest utrzymujący się wzrost gospodarczy, który powoduje wzrost zapotrzebowania na budowlane materiały mineralne, w tym kruszywo.
- W 2008 r. zaplanowano wydanie na budowę dróg i autostrad ponad 20 mld zł, a w 2009 r. ponad 30 mld zł. To rekordowe kwoty. Zapowiada się więc długo oczekiwany boom w budownictwie drogowym. Czy jednak wystarczy nam kruszyw? - Od kilku lat mówimy o planach i programach budowy dróg, kilkakrotnie już nawet podzieliliśmy pieniądze. Nawet jeśli wydatkowane będzie 20 mld złotych, oznacza to zapotrzebowanie na 16-18 mln ton kruszyw, tymczasem w 2007 r. wyprodukowano ich ponad 200 mln, z czego ponad 40 mln mogło być przeznaczonych na drogi. Boom w budownictwie drogowym powinien trwać już od kilku lat, a nie tylko się zapowiadać. Ten boom już nam się zestarzał i stracił na urodzie.
- Terminowa realizacja projektów uzależniona jest m.in. od płynnych i regularnych dostaw materiałów budowlanych. Czy producenci kruszyw są w stanie je zagwarantować?
- W oparciu o jeden z licznych programów przygotowaliśmy prognozę zapotrzebowania na kruszywa w latach 2008-12 (drogi na EURO 2012). Z szacunków wynika, że łącznie potrzebne będzie ok. 100 mln ton, przy czym najwyższy poziom zużycia - ok. 30 mln ton - prognozowany jest w 2010 r.
Jeśli tylko przestrzegana będzie zasada korzystania z materiałów o wystarczającej jakości, a projektanci zaczną projektować drogi z użyciem kruszyw lokalnych, zamiast kopiować projekty z wczesnych lat 90. XX w., kruszyw nie zabraknie. Nie zabraknie ich odważnym i odpowiedzialnym projektantom i wykonawcom - o nich zamierzamy się troszczyć.
- Pod koniec roku utworzona została grupa Polskie Kruszywa G-6. W jakim celu została powołana? Jakie przedsiębiorstwa skupia? - Nowo powstała Spółka G-6 Polskie Kruszywa jest odpowiedzią polskich producentów kruszyw na przewidywaną potrzebę realizacji pełnych asortymentowo-rodzajowych dostaw kruszyw na duże budowy, np. w systemie partnerstwa prywatno-publicznego.
Grupa G-6 skupia producentów kruszyw wytwarzanych w oparciu o wydobycie takich kopalin, jak bazalt, porfir, piaskowiec, dolomit i wapień. Możemy zaoferować kruszywa w standardzie europejskim na warstwy od ścieralnej do mrozoochronnej.
Łączna produkcja firm udziałowców spółki wyniosła w 2007 r. ok. 10 mln ton, jednak po wykorzystaniu tylko rezerw prostych może wzrosnąć do co najmniej 12 mln ton. W 2007 r. produkcja wspólników Grupy G-6 stanowiła 18% zużytych kruszyw naturalnych łamanych oraz 5% wszystkich wyprodukowanych w Polsce kruszyw naturalnych.
- Czy nie czas, aby kruszywami naturalnymi zacząć rozsądnie gospodarować? - Ten proces już trwa. Producenci starają się wykorzystać każdą wydobytą tonę kopaliny. Działają według zasady: ważni są ludzie, wiedza, technika, środowisko, ale najważniejsze, bo nieodnawialne są złoża kopalin. Wycięty i ponownie posadzony las po 50 latach urośnie, a złoża nie odrosną.