Ktoś mógłby mi zarzucić, że w swoim życiu zawodowym zajmuję się zbyt wieloma zagadnieniami. Ale dzieje się tak dlatego, że dostrzegam pewne luki i potrzeby oraz to, że mało kto się tym interesuje - mówi Adam Wysokowski, profesor Uniwersytetu Zielonogórskiego, w rozmowie z Anną Krawczyk
Infrastruktura: Panie Profesorze, proszę powiedzieć, co się zmieniło od naszej ostatniej rozmowy w kwietniu 2006 r.?Adam Wysokowski:
Bardzo wiele. Wtedy pracowałem równolegle na Uniwersytecie Zielonogórskim oraz w stworzonym, pod moim kierownictwem, Instytucie Badawczym Dróg i Mostów w Żmigrodzie. Po ponad 20 latach pracy, w czerwcu ubiegłego roku, odszedłem z Instytutu i poświęciłem się głównie pracy na uniwersytecie. Życie jednak nie lubi pustki. Przyzwyczaiłem się do pracy na dwóch etatach, lubię zajmować się praktyką w drogach i mostach, postanowiłem więc założyć własną firmę.
-
Kiedy i gdzie Pana firma rozpoczęła działalność?
- Gdy w marcu 2007 r. uzyskałem zgodę dyrektora Instytutu na odejście, wziąłem pierwszy od wielu lat prawdziwy urlop i... założyłem firmę. Wynająłem parter budynku biurowego w Żmigrodzie. Mam tam kilka pomieszczeń biurowych, małe laboratorium, magazyn na sprzęt i materiały biurowe, zaplecze oraz bogate archiwum, z którego mogę czerpać garściami. Ale co najważniejsze, mam tam ciszę i spokój. Firma zajmuje się przede wszystkim wdrażaniem nowych technologii. W praktyce oznacza to wdrażanie ich przy budowie, a także remontach obiektów mostowych i dróg oraz polepszanie infrastruktury - stąd nazwa Infrastruktura Komunikacyjna.
- W czym się Państwo specjalizujecie? - Firma jest bardzo elastyczna. Wykonuje szeroko rozumiane badania materiałów w tym badania betonu konstrukcyjnego. Jest w stanie zrobić je szybko, bo jako mały zakład ma prostszy sposób działania, mniejszy bezwład, mniejszą administrację, większą mobilność. Na pewno jednak nie będziemy się zajmować projektowaniem nowych obiektów - to zostawiam specjalistom w tym zakresie.
Cieszę się, że nigdy nie uległem naciskom ze strony kontraktorów i nie przekłamywałem wyników zlecanych mi badań. To dzisiaj procentuje. Ci, którzy potrzebują rzetelnych wyników, przychodzą do nas i choć Infrastruktura Komunikacyjna działa dopiero kilka miesięcy, mamy dużo zleceniodawców.
Największym zleceniem, jakie dotychczas otrzymaliśmy, jest projekt remontu największego obiektu mostowego na terenie Zielonej Góry (500-metrowej estakady w centrum miasta). Wygraliśmy przetarg i przygotowaliśmy już pierwszą część projektu, w którego zakres wchodziły badania materiałowe, opracowanie koncepcji remontu oraz wstępny kosztorys. Naszym celem jest, aby po wykonaniu remontu - który jako autorzy projektu będziemy nadzorować - obiekt stał się ozdobą Zielonej Góry, a nie zaniedbanym obiektem
.
- A jakie obszary działania interesują Pana osobiście? - Myślę, że jestem nie najgorszym specjalistą w zakresie oceny trwałości, nośności i antykorozji konstrukcji stalowych, głównie mostów. Obecnie przygotowuję trzyetapową ekspertyzę stalowych hal (o pow. kilku tysięcy m2), oceniam stopień korozji i zmęczenia tych konstrukcji oraz doradzam, jak je sukcesywnie wyremontować, które elementy wymienić w pierwszej kolejności, a co można odłożyć na później. Nie sztuka powiedzieć zleceniodawcy przykro nam, ale hala, czy most niebawem się zawali i trzeba go wyburzyć. Sztuką jest wskazać, jak (odpowiednio rozłożywszy to w czasie) można najtaniej i najefektywniej obiekt wyremontować, aby mógł być bezpiecznie eksploatowany jeszcze przez wiele lat.
Myślę również, że mam szeroką wiedzę o nowych technologiach i materiałach w zakresie budownictwa drogowego i mostowego. Tym samym mogę swoim zleceniodawcom inwestorom doradzać, jak przeprowadzić ich budowę lub remont by był trwały, efektywny ekonomicznie, a końcowy efekt - estetyczny. Mój osobisty kontakt z wieloma firmami nie jest tu bez znaczenia.
W przyszłości chciałbym prowadzić szkolenia. Miałem już okazję przeprowadzić w ramach swojej nowej firmy jeden udany cykl szkoleń. W przyszłości chciałbym tę działalność również szerzej rozwijać. Zawsze to lubiłem, lecz na razie, szczerze mówiąc, nie mam na to czasu.