Ze Stefanem Bekirem Assanowiczem, prezesem zarządu Budimeksu Dromeksu SA, rozmawiają Anna Krawczyk i Henryk Jezierski
Infrastruktura: Panie prezesie, wiele wskazuje na to, że zaczął się wreszcie boom inwestycyjny w budownictwie drogowym. Jaka jest Pańska ocena rynku wykonawców minionego roku?
Stefan Bekir Assanowicz: Rynek budownictwa drogowego znacznie się poszerzył. Według danych liczbowych wzrósł on, w porównaniu z 2005 rokiem, o 50%, z 10 mld zł do 14,5 mld zł. Istotnie zwiększyły się nakłady na drogownictwo, ale także na ekologię. Pojawiło się wiele nowych, bardzo interesujących inwestycji, przeprowadzono duże, kilkusetmilionowej wartości przetargi. Widać już bezpośrednie skutki przyspieszenia inwestycyjnego. Cieszę się, że mamy takie możliwości inwestowania i najlepszy rynek inwestycyjny w Europie. W końcu roku co prawda wystąpiły trudności z płatnościami za remonty dróg, które prowadziła Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad, ale w przypadku nowych inwestycji takiego problemu nie było, poza uregulowaniem należności, o jakie rościmy za budowę dwóch odcinków autostrady A2.
Osobiście jestem usatysfakcjonowany wynikiem kontraktacji, jaki osiągnęliśmy w zeszłym roku.
- Jakie bariery napotyka się w wykonawstwie inwestycji drogowych? - Problemy napotykamy niemalże na całym etapie inwestycji. Bariery pojawiają już w trakcie planowania. Wiąże się to ze wskazaniem wariantów trasy, przygotowaniem terenu pod budowę, czyli wykupem gruntów, odpowiednim przygotowaniem specyfikacji technicznej, przygotowaniem planu finansowego.
Wiele zależy od przedziału czasowego pomiędzy przygotowaniem inwestycji, a jej realizacją. Czas działa w tym przypadku na naszą niekorzyść i powoduje zbyt dużą rozbieżność pomiędzy cenami inwestora, a cenami oferenta. Na niewiele zda się weryfikacja budżetów do poziomu dzisiejszego. Trzeba je weryfikować do poziomu cen przyszłej realizacji. Przykładowo kosztorys zatwierdzony dwa lata temu obarczony jest błędem cen stali rzędu 50%, betonu - 30-35%, kruszyw - 30-35%, biorąc pod uwagę jedynie ceny bieżące, tj. z pierwszego kwartału 2007, a co dalej? Bardzo ważnym etapem w wykonawstwie inwestycji jest faza uzgodnień z lokalnymi społecznościami. Chciałbym zaznaczyć, że nie mam nic przeciwko konsultacjom społecznym, ale muszą one być zakończone na etapie uzgodnienia przebiegu inwestycji, a nie ciągnąć się w nieskończoność. Przykładem jest awantura wokół Doliny Rospudy. O tę inwestycję zabiegano przez 15 lat. Przetarg został ogłoszony i zakończony zgodnie z prawem, a także zweryfikowany wyrokiem Naczelnego Sądu Administracyjnego i kontrolą UZP. Bariery realizacyjne stworzyły organizacje ekologiczne.
Inny przykład: w jednym z polskich miast manifestowano przeciwko ruchowi pojazdów ciężarowych przez centrum. Nie obyło się bez blokady drogi. Zaprojektowano więc obwodnicę. Jednak gdy rozpoczęły się już roboty, mieszkańcy z drugiej części miasta oświadczyli, że jej sobie w tym miejscu nie życzą. Zachowali się więc zgodnie z dobrze znaną nam dewizą: autostrada nie u mnie, ale u sąsiada. Są oczywiście wyjątki. Jedyną gminą w rejonie Warszawy, która zabiega o przebieg autostrady A2 u siebie jest Brwinów. Proszą o dodatkowy węzeł, bo chcą aktywizować tereny gminne.