Menu

Logowanie

rejestracja
01.01.2007

Żegluga po polsku

Jan Pyś, Stanisław Januszewski, Ryszard Majewicz

Z zainteresowaniem i nadzieją witamy pierwszy periodyk poświęcony humanistycznym aspektom komunikacji i jej infrastruktury. Obecnie, kiedy zaczyna realizować się wielki plan rozbudowy i modernizacji sieci komunikacyjnej, pilną potrzebą jest zwrócenie uwagi na humanistyczne aspekty tych programów i wiążącej się z nimi infrastruktury. Uważamy, że programy owe powinny w wyrazisty sposób zaakcentować rolę rzek, a zwłaszcza Odry, i zwrócić się ku problematyce żeglugi śródlądowej, od lat w Polsce tak bardzo zaniedbanej, wręcz niechcianej.


Trudno w racjonalnych kategoriach wytłumaczyć to zjawisko. Przecież z powodu tych zaniechań ulega degradacji powstała na Odrze w XIX i XX stuleciu infrastruktura techniczna, niegdyś służąca nie tylko żegludze, ale i szeroko pojętej gospodarce wodnej, przez co obniża się jakość życia nadodrzańskich społeczności. Sprawia to wrażenie, jakbyśmy zapomnieli o kulturowo-ekologicznej roli rzek, o ich decydującym wpływie na rozwój ludzkości. Starożytny Egipt powstał i rozkwitł dzięki Nilowi, biblijne mocarstwa Mezopotamii dzięki Eufratowi i Tygrysowi, Cesarstwo środka dzięki Ĺťółtej Rzece i Jangcy. Przykłady można by mnożyć. Po prostu rzeki są niesłychanie ważnym składnikiem środowiska człowieka, wpływają na dynamikę rozwoju cywilizacyjnego. Dość spojrzeć na dzieje kolonizacji Ameryki Północnej czy terytorialnej ekspansji osadnictwa europejskiego i roli rzek w tych procesach, dość spojrzeć na historyczne znaczenie Odry, Warty, Noteci czy Wisły dla rozwoju ludów przed wiekami nad nimi osiadłych.

Wróg czy sojusznik?
Z drugiej jednak strony rzeki, o czym nie wolno zapominać, bywają również wielkim zagrożeniem dla ludzkich zbiorowisk. Gdy tworzymy nowe programy aktywizacji gospodarczej, społecznej i kulturowej regionów obejmujących dorzecza, jak ma to miejsce w przypadku rejonu nadodrzańskiego, odżywa stary dylemat: w jakich kontekstach powinniśmy postrzegać związki człowieka z rzeką? Czy mamy bronić się przed rzeką, traktując ją jako niebezpieczny żywioł, co na pierwszy plan wybija „Program dla Odry 2006", czy też walczyć o rzekę, włączać ją do służby na rzecz jakości życia człowieka, z czym wiąże się również utrzymanie i ochrona jej walorów przyrodniczych.

Zdecydowanie optujemy za drugą drogą, której nadaliśmy nazwę „Inicjatywa Wrocławska". Uważamy przy tym, że gospodarka zasobami wodnymi i kształtowanie sieci transeuropejskich dróg wodnych powinny być ściśle powiązane i sprzyjać programom budowy nowego ładu przestrzennego miast i osad Nadodrza, kształtowaniu ich struktury zawodowej, układów komunikacyjnych, rytmom i cyklom życia codziennego zarówno poszczególnych osób, jak i całych społeczności lokalnych.

W tych też kontekstach definiując warunki, jakie spełniać winny programy ożywienia Odrzańskiej Drogi Wodnej, wskażmy, że na plan pierwszy należy wysuwać problematykę żeglugi, oczywiście ściśle połączoną z takimi zagadnieniami, jak optymalizacja gospodarki wodnej oraz ochrona środowiska przyrodniczego i kulturowego.

Kiedy skok do przodu?
Zagadnienia z tym związane będzie można ogarnąć, ująć w jednolity system tylko wtedy, gdy problematyka odrzańska stanie się sprawą międzynarodową, czyli gdy w realizację konkretnych zadań włączą się Niemcy i Czesi. Pamiętać przy tym należy, że docelowe gospodarowanie zasobami wodnymi prowadzić możemy jedynie w układzie zlewniowym, w skali dorzecza, stale przy tym poszukując rozwiązań łączących żeglugę, energetykę, rolnictwo i ochronę przeciwpowodziową, a także poprawę jakości wód i w ogóle całą gospodarkę komunalną. Za priorytet należałoby przy tym uznać ochronę zasobów naturalnych i walorów przyrodniczych, także kulturowych, sięgających sfery dziedzictwa cywilizacyjnego. Tylko „skok do przodu", w tym wykształcanie wzajemnych powiązań różnych systemów komunikacyjnych, czyli wodnych, lądowych i powietrznych, stworzyć może trwałe podstawy rozwoju ekonomicznego, społecznego i kulturowego Nadodrza.