Menu

Logowanie

rejestracja
01.01.2007

Rzeki dla żeglugi

Andrzej Klimek

Chciałbym zaapelować do lokalnych samorządów o zwrócenie miastom rzek.

Odra powinna być wykorzystywana jako szlak transportowy, lecz będzie to możliwe tylko wtedy, gdy zaprosi się do tego biznes, tymczasem w „Programie dla Odry 2006" największą uwagę zwraca się na ekologię i bezpieczeństwo przeciwpowodziowe. Nie twierdzę, że to źle, jednak osiągniemy więcej, gdy włączymy w to firmy dysponujące odpowiednim kapitałem i znajomością problematyki.

Podczas gdy żegluga śródlądowa odgrywa istotną rolę w systemie transportowym Unii Europejskiej, u nas ciągle kuleje. Najbardziej rozwinięte rynki usług transportu rzecznego znajdują się w Holandii, Belgii, Niemczech i Luksemburgu, gdzie przeznacza się na ten sektor nawet do 500 mln euro rocznie. Wynika to z oczywistego faktu, że transport śródlądowy jest najbardziej proekologiczny, energooszczędny i emituje o wiele mniej zanieczyszczeń niż transport drogowy i kolejowy. Na korzyść przewozów rzecznych przemawia również duża oszczędność paliwa. Otóż spalając jego jeden litr, możemy na odległość 1 km przewieźć samochodem 50 ton ładunku, koleją 97 ton, a na barce aż 127 ton.

Dochodzi jeszcze istotny aspekt społeczny. Otóż pytanie, który z tych środków transportu jest najmniej uciążliwy dla aglomeracji miejskich, dla ruchu w ogóle i dla ekosystemu, należy do retorycznych.
Mając na względzie rozwój żeglugi śródlądowej, niesłychanie ważne znaczenie ma tworzenie sieci dróg wodnych dla transportu kombinowanego, powstawanie punktów logistycznych w portach rzecznych i morsko-rzecznych. W Polsce mamy w tym zakresie jeszcze sporo do zrobienia. Jednak najważniejszym zadaniem jest oddanie rzek żegludze. Tymczasem u nas od ponad piętnastu lat wprawdzie prowadzony jest lobbing w tej sprawie, niestety nie przynosi on żadnych efektów. Tak bardzo pożądane decyzje nie zapadają.

Potrzebna jest narodowa strategia, działania muszą podjąć władze państwowe, oczywiście z aktywnym poparciem lokalnych samorządów. Przecież to im najbardziej powinno zależeć na rozwoju transportu śródlądowego.

Chciałbym zwrócić uwagę, że budowa kilkuset km autostrady wymaga poniesienia przez państwo takich samych nakładów finansowych, jak udrożnienie całej Odry. Jednak korzyści, jakie osiągniemy, są nieporównywalnie większe. General Motors,  KGHM, Cementownia Opole, przemysł ciężki Dolnego i Górnego śląska mogłyby transportować Odrą swoje produkty. Inni również mogliby wykorzystać te możliwości. W rejonie Wrocławia powstają olbrzymie fabryki Philipsa czy Toshiby, i aż się prosi, by Odrą dowożono do nich gotowe komponenty, omijając tak uciążliwy transport drogowy.

Oczywiście jest dużo więcej miast i rejonów, które z powodzeniem mogłyby wykorzystywać transport śródlądowy. Chciałbym więc zaapelować do lokalnych samorządów o zwrócenie miastom rzek. Sfera biznesowa bardzo chętnie się w te działania włączy, trzeba tylko stworzyć odpowiednie warunki. Na sfinalizowanie budowy śluzy w Malczycach potrzeba jeszcze co prawda 400 mln zł, wpłynie ona jednak niezwykle znacząco na rozwój nadodrzańskich miast. Właśnie w ten sposób powinniśmy patrzeć na rzeki.

Moim zdaniem Odra ma przed sobą świetlaną przyszłość. Ta przyszłość zależy jednak od naszej determinacji w realizacji tego wielkiego wyzwania. Poza tym trzeba stworzyć armatorom odpowiednie warunki. Tymczasem od kwietnia tego roku mają być wprowadzone w życie opłaty portowe dla barek śródlądowych w portach Szczecin-świnoujście, co zmniejszy konkurencyjność polskich przewoźników. Przytoczę jeszcze jeden bardzo przykry przykład. W Polsce nasza firma przewozi towary tylko w rejonie Górnej Odry oraz w Szczecinie, natomiast doskonale radzimy sobie na rynkach Europy Zachodniej. świadczy to dobitnie o tym, że żegluga rzeczna wciąż traktowana jest przez władze państwowe po macoszemu, a tak być nie powinno.