Z Aleksandrem Kabzińskim, prezesem Polskiego Związku Pracodawców Producentów Kruszyw, rozmawiają Anna Krawczyk i Władysław Ordęga
Infrastruktura: Panie Prezesie, od naszej pierwszej rozmowy o nielegalnym wydobyciu kruszyw minęło już prawie dziesięć lat. Nastrój miał Pan wtedy minorowy. Przez długi czas nic się w tej sprawie nie zmieniało. Teraz jednak sądzę, że klimat wokół tego patologicznego zjawiska uległ zasadniczej zmianie.
Aleksander Kabziński: To prawda. Nasze i nie tylko nasze działania wreszcie zaczynają odnosić skutek. Już nie wsuwa się problemu pod dywan, tylko próbuje się coś z nim zrobić, angażuje się w to coraz więcej osób. Niedawno w Zakopanem odbyła się konferencja dotycząca gospodarki surowcami mineralnymi, i cała pierwsza sesja poświęcona była nielegalnej eksploatacji kopalin. Podczas posiedzenia Rady Geologicznej w Ministerstwie Środowiska przeznaczono 7,8 mln zł na stworzenie katalogu niekoncesjonowanej eksploatacji kopalin na terenie Polski, faktycznie chodzi o eksploatację nielegalną. Dzięki temu wreszcie zostanie zbadane zjawisko. Główny Geolog Kraju z determinacją walczy, by w każdym powiecie był kompetentny geolog powiatowy, który ma pomagać staroście w podejmowaniu właściwych decyzji w zakresie wydawania koncesji i oferowania możliwości surowcowych powiatów, a także ma być geologicznym gospodarzem danego obszaru.
- Jednak samo zjawisko nadal istnieje. - Jeszcze ma się dobrze, lecz wreszcie powstały warunki, by z nim skutecznie walczyć. Nielegalnie wydobywa się nie tylko piasek i żwir, ale również wapienie czy dolomity, choć na niewielką skalę. Robi się to na przykład pod płaszczykiem prób przemysłowych. Nadal też wykorzystuje się potoki i rzeki do tego procederu. Szacujemy, że ten społecznie i gospodarczo szkodliwy proceder osiąga wielkość co najmniej 15 mln ton rocznie, a więc naprawdę dużo, bo legalnie wydobywa się 160 mln ton, w tym 45 mln ton kruszyw łamanych i 115 mln ton żwirów i piasków. Stwierdzono, że jeśli realizowana jest duża inwestycja drogowa, w jej pobliżu na jedno legalne miejsce pobierania żwiru czy piasku przypada drugie, nielegalne.
- Czyli co, łapać i karać?
- Dawniej, kiedy branża kruszywowa miała się źle, bo niewiele w Polsce budowano, też tak uważałem. Byłem po prostu rozgoryczony, że koncesjonowanym producentom, którzy z trudem wiążą koniec z końcem, odbiera się chleb. Teraz jednak zmieniłem zdanie. Nastał boom, jest zbyt, i należy nie tyle niszczyć grzywnami uczestników szarej strefy, co uświadomić im, że lepiej jest działać zgodnie z przepisami. Naprawdę wiele rodzin może skorzystać z najbliższego unijnego siedmiolecia i na piasku i żwirze zbudować legalny kapitał inwestycyjny dla następnych działań gospodarczych. Okręgowe urzędy górnicze identyfikują bezprawnie działające kopalnie i właścicielowi wskazują drogę, jak może przekształcić się w prawdziwego przedsiębiorcę. Myślę, że jest to społecznie i gospodarczo właściwa droga. Między rokiem 1995 a 2005 wartość złóż w relacjach rynkowych wzrosła 3 do 4 razy, więc jest nad czym się zastanawiać.
- Jakie są największe przeszkody w realizacji tego celu? - Ludzka świadomość, lokalne przyzwolenie. Gdy zetnę drzewo w lesie, większość uzna to za kradzież wspólnego dobra, lecz kiedy sprzedam po cichu górkę z mojego pola, prawie nikt z sąsiadów tego tak nie nazwie. Co więcej, o ile na szczeblu centralnym sprawa jest bezdyskusyjna i idą za tym konkretne czyny, o tyle władze powiatowe i gminne nie zawsze mają i taką świadomość, i taką wolę działania. To się jednak powoli zmienia. Wspomnę jeszcze raz o geologach powiatowych. Na razie jest ich niewielu, lecz powinni być w każdym powiecie i panować nad powiatową i gminną gospodarką surowcową. Wiele do zrobienia mają Główny Geolog Kraju i Wyższy Urząd Górniczy, ale właściwa batalia rozegra się na poziomie powiatów i gmin. Trzeba zinwentaryzować wszystkie lokalne złoża i opisać zjawisko nielegalnego wydobycia, potrzebne są działania systemowe na różnych szczeblach, ale również, a może przede wszystkim, zmiana społecznej mentalności.
- Ile to według Pana potrwa? - W tej chwili sprawa, po latach marazmu, nabiera impetu. Nie wierzę, by była to sezonowa moda. Jestem przekonany, że najpierw powoli, ale potem coraz szybciej i skuteczniej problem będzie rozwiązywany. Szara strefa zostanie zmarginalizowana, dotąd nielegalnie trafiające na rynek piaski i żwiry znajdą się w oficjalnym obrocie. Daty nie podam, ale to stanie się szybko. Taką przynajmniej mam nadzieję.
- Dziękujemy za rozmowę.