Menu

Logowanie

rejestracja
01.01.2009

Nie zbudujemy wszystkich dróg do EURO 2012

Drogi można budować znacznie taniej niż obecnie. Ale wszystko wskazuje na to, że od 2009 roku zapłacimy za nie zdecydowanie więcej. I to na własne życzenie.


Zajmujące się infrastrukturą drogową firmy z pewnością uznają rok 2009 za wyjątkowy. Po pierwsze dlatego, że pieniędzy na budowę dróg i autostrad będzie nadzwyczaj dużo. A po drugie dlatego, że mogą wystąpić problemy z dostępnością materiałów.

Dlaczego? Rozstrzygnięcia wielu przetargów ślimaczą się. Wielu projektantów i część inwestorów nie korzysta z lokalnych kruszyw, tylko z  surowców z jednego regionu - Dolnego Śląska. Kolei brakuje składów, którymi można transportować materiały na place budów. Dodatkowo ceny energii i płace rosną w bardzo szybkim tempie. Zdaniem ekspertów wszystko to spowoduje, że zdrożeją kruszywa, to zaś przełoży się na koszty budowy dróg. 

Spóźnione rozstrzygnięcia przetargów


Szczyt sezonu w dostawach kruszyw przypada na sierpień, wrzesień i październik. Kopalnie pracują wtedy na trzy zmiany, płacą swoim pracownikom nadgodziny, potrzebują najwięcej środków transportu. Inaczej sytuacja wygląda w grudniu, styczniu, lutym i marcu, kiedy zdarza się, że firmy ograniczają działalność do minimum. Wyraźnie widać, że proces produkcyjny rozłożony jest w ciągu roku nierównomiernie, co znacznie podnosi koszty.

Idealnym rozwiązaniem byłoby wydłużenie sezonu na kruszywa przynajmniej o kilka miesięcy. Żeby tak się stało, przetargi na budowę dróg musiałyby być rozstrzygane wcześniej niż obecnie. Gdyby wykonawca wiedział już w październiku czy listopadzie, jaką drogę ma zbudować w kolejnym roku, mógłby zamówić kruszywa przed szczytem sezonu i  szybko przewieźć je w rejon inwestycji. Byłby w idealnej sytuacji, zupełnie różnej od faktycznie występującej.

Procedury przetargowe i odwołania od ich wyników powodują, że obecnie wykonawcy zamawiają materiały tuż przed wejściem na place budów. W rezultacie dochodzi do spiętrzenia dostaw, pojawiają się problemy logistyczne i rosną koszty obsługi. 

Błędne specyfikacje techniczne

Od kilku lat projektanci sporządzają specyfikacje techniczne w taki sposób, że inwestorzy i wykonawcy zmuszeni są stosować najdroższe kruszywa z Dolnego Śląska. Zapominają przy tym o surowcach lokalnych, które można wydobywać w odległości kilku czy kilkudziesięciu kilometrów od budowy. A przecież nie każda droga musi powstawać z materiałów najwyższej jakości, jej dolne warstwy z powodzeniem można wykonać z kruszyw o niższych parametrach.

- Umieszczanie w specyfikacjach technicznych zapisów, które wskazując pochodzenie lub rodzaj materiałów, zazwyczaj wykluczają możliwość wykorzystania złóż lokalnych, jest niestety nagminne. W ten sposób preferowane są kruszywa z Dolnego Śląska. Jest to niezgodne ze sztuką inżynierską i co ważniejsze z prawem, gdyż jedynym kryterium dopuszczającym materiał mogą być określone normami i wymaganiami technicznymi cechy fizyczno-mechaniczne - mówi Adrian Furgalski, dyrektor w Zespole Doradców Gospodarczych „Tor".

Około 60% kruszyw znajduje się na południu kraju, m.in. w regionie dolnośląskim. Jak wyjaśnia dyr. Furgalski, projektanci często nie mają rozeznania bazy surowcowej znajdującej się w pobliżu budowy, a nie chcą ryzykować, obawiając się o jakość budowanej drogi. Wolą narzucić konieczność wykorzystania droższych surowców z Dolnego Śląska, np. bazaltu. - Pewnego rodzaju konserwatyzm w tym zakresie przejawiają także niektórzy inwestorzy - dodaje dyr. Furgalski.