
Od lewej: Jerzy Kropiwnicki, prezydent miasta Łodzi, Włodzimierz Tomaszewski, wiceprezydent
Z wiceprezydentem Miasta Łodzi, Włodzimierzem Tomaszewskim, rozmawiają Anna Krawczyk i Władysław Ordęga- Łódź jako miasto narodziła się po raz pierwszy w 1423 roku na mocy dokumentu lokalizacyjnego wydanego przez króla Władysława Jagiełłę - mówi Włodzimierz Tomaszewski. - Przez prawie 400 lat była osadą rolniczą. Po raz drugi nasze miasto narodziło się na początku XIX wieku, kiedy burzliwie zaczął się rozwijać przemysł włókienniczy. Trzecie narodziny Łodzi właśnie trwają dzięki radykalnej poprawie dostępności komunikacyjnej, inwestycjom w infrastrukturę miejską i napływowi zagranicznego kapitału, a wraz z nim nowych technologii.
Infrastruktura: Panie Prezydencie, o tym, że Łódź, po okresie zapaści, burzliwie się rozwija, słyszy się już od jakiegoś czasu. Jednak nie stało się tak, że nagle nad miastem zaświeciła szczęśliwa gwiazda. Proszę nam opowiedzieć o ludzkich działaniach, które do tego doprowadziły.Włodzimierz Tomaszewski: Pierwszy prezydent Łodzi po przemianach ustrojowych, śp. Grzegorz Palka, objął urząd w bardzo trudnej sytuacji. Z powodu załamania się rynku wschodniego upadł kluczowy dla miasta przemysł włókienniczy, rozszalało się więc bezrobocie, a finanse były w złym stanie. I oto w takiej sytuacji prezydent Palka zaczął odnawiać ulicę Piotrkowską. Dla wielu była to ekstrawagancja czy fanaberia, bo przecież tyle niezałatwionych, elementarnych spraw, a tu wydaje się pieniądze na rewitalizację zabytkowej ulicy. Jednak Grzegorz Palka okazał się nie ekstrawagantem, lecz wizjonerem.
- Bo odnawiał plutokratyczne pałace?- To tylko symbol czy raczej część przemyślanej strategii. Łódź straciła to, co było dotąd dla niej najważniejsze, czyli potężny przemysł włókienniczo-odzieżowy, i nic już tego odwrócić nie mogło choćby z uwagi na dalekowschodnią konkurencję. To, że powstały prywatne firmy w tej branży i jakoś sobie radzą, nie zmienia obrazu rzeczy, Reymontowska „ziemia obiecana" musiała zacząć istnieć w nowy sposób. Miasto miało do wyboru dwie drogi: albo marginalizować się, albo podjąć nowe wyzwania, dzięki którym w mocny sposób wkroczy w XXI wiek. Jednak te nowe wyzwania wymagały kapitału i nowych technologii, a ich nie mieliśmy, należało więc sprawić, by do nas przyszły. Mogło to stać się tylko wtedy, gdy Łódź przemieni się w miasto atrakcyjne dla inwestorów. Odnowiona Piotrkowska była swoistą wizytówką owych przemian, sygnałem, że tworzy się nowa filozofia życia miasta z wykorzystaniem unikalnej architektury, co jest bardzo atrakcyjne i zgodne z aktualnymi światowymi trendami, ale samo oczywiście by nie wystarczyło. W pierwszym rzędzie Łódź musiała zadbać o dostępność komunikacyjną, o nowoczesną miejską infrastrukturę, o właściwe warunki ekologiczne, w tym odpowiednią dla naszych czasów gospodarkę wodno-ściekową i gospodarkę odpadami. Powstałe za czasów Grzegorza Palki opracowania kiedyś mogły wydawać się zbyt wizjonerskie, zbyt życzeniowe, ale oto teraz, za kadencji prezydenta Jerzego Kropiwnickiego, wcielają się w życie.
- Dzięki pieniądzom unijnym.- W dużej mierze tak, ale musieliśmy na nie solidnie zapracować. Trzeba było spełnić określone warunki, by te pieniądze otrzymać. Oczywiście naszym celem jest dostawać ich jak najwięcej, bo tylko dzięki nim w stosunkowo krótkim czasie możemy zmieniać Łódź w miasto o nowoczesnej infrastrukturze. By to jednak osiągnąć, musieliśmy stać się wiarygodni, udowodnić, że mamy sensowny plan rozwoju i potrafimy go realizować.