Menu

Logowanie

rejestracja
01.10.2006

Latać jak najwięcej

Z Leszkiem Krawczykiem, prezesem Zarządu Portu Lotniczego Łódź Lublinek Sp. z o.o., rozmawiają Anna Krawczyk i Władysław Ordęga


Infrastruktura: Panie Prezesie, jeszcze niedawno mieszkańcy Łodzi musieli korzystać z lotnisk znajdujących się w innych miastach. Teraz jednak uległo to zmianie.

Leszek Krawczyk: Miasto, które jest drugą aglomeracją w kraju, bez lotniska nie może normalnie funkcjonować. Obliczyliśmy, że 500 tys. mieszkańców Łodzi i województwa łódzkiego lata co roku z Warszawy, z Katowic i z Poznania. Było to dla nich uciążliwe z uwagi na czas dojazdu na lotnisko. Na przykład by z Łodzi dolecieć do Londynu, trzeba było najpierw dojechać na Okęcie, co zajmowało 3 godziny, a jeśli dodamy czas odprawy, to otrzymujemy 4 godziny. W tym czasie można dolecieć do każdej europejskiej stolicy. Decyzja władz Łodzi o budowie międzynarodowego lotniska wynikała z realnych potrzeb mieszkańców, zarazem jednak ma swoje ekonomiczne uzasadnienie z uwagi na dużą liczbę potencjalnych klientów, których dzięki dogodnemu położeniu i atrakcyjnej ofercie przejmujemy z innych lotnisk. W przyszłości miasto będzie zarabiać na tej inwestycji.

– Od momentu podjęcia decyzji o budowie lotniska do odprawienia pierwszych pasażerów upłynęło zaledwie półtora roku. Tempo naprawdę imponujące.

–Głównym udziałowcem jest miasto, udziały mają także władze województwa łódzkiego. Jest to inwestycja samorządowa, która ma służyć mieszkańcom i przynosić dochody. W takim klimacie dobrze się pracuje.

Zaczęliśmy oczywiście od studium wykonalności i uwarunkowań rozbudowy lotniska. Musieliśmy w pierwszym rzędzie zbadać, czy lotnisko nie będzie negatywnie oddziaływać na życie okolicznych mieszkańców oraz czy nie zagrażamy środowisku. Opinie były pozytywne. Można wydłużyć drogę startową nawet do 2500 metrów i nie wywoła to negatywnych skutków. Następnie wykonany został plan generalny lotniska, czyli docelowy plan rozbudowy do roku 2020, a także sporządzona została prognoza ruchu. Ten plan został zaopiniowany przez odpowiednie służby oraz przyjęty przez wspólników spółki. Wtedy właścicielem lotnisk było miasto, z minimalnymi udziałami Aeroklubu Polskiego i Aeroklubu Łódzkiego. Obecnie, jak już wspomniałem, mniejszościowy pakiet należy również do urzędu marszałkowskiego. Jest to bardzo ważny udziałowiec, zapewnia bowiem promocję, bo ma dobre kontakty międzynarodowe.

– Kiedy lotnisko zacznie przynosić dochody?

– Gdy ruch przekroczy 400 tys. pasażerów rocznie. W ubiegłym roku odprawiliśmy 20 tys. pasażerów, ale zaczęliśmy dopiero w październiku. W 2006 roku planujemy około 200 tys. pasażerów.