Menu

Logowanie

rejestracja
01.12.2011

Rekordy świata

Wydarzenia kończącego się roku w branży drogowej komentuje dla nas Zygmunt Pater, prezes zarządu Przedsiębiorstwa Robót Mostowych „Mosty-Łódź" SA.


Analizując wydarzenia na rynku i w mojej firmie, muszę stwierdzić, że był to dziwny rok. Momentami bardzo dobry, a momentami zły. Realizowaliśmy 16 projektów, z czego większość o istotnym znaczeniu dla polskiej gospodarki, infrastruktury i wreszcie EURO 2012. Pomimo trudności z dochodowością niektórych kontraktów kończymy rok pomyślnie. Na szczęście wygrane w poprzednich latach kontrakty finansowały te nowe. Po 46 latach pracy w wykonawstwie mam świadomość, że dla przedsiębiorstwa budowlanego i jego szefa budowa powinna być wyznacznikiem wszystkich działań. Na moich placach budów prace prowadzone są zgodnie z harmonogramem. Ważniejsze nasze zlecenia to budowa odcinka Stryków-Piątek autostrady A1, budowa obwodnicy Bielska-Białej, realizacja bardzo trudnego kontraktu na S2 w Warszawie oraz budowa 10 obiektów mostowych na odcinku A autostrady A2 Stryków-Konotopa, który konsorcjum Eurovia i Warbud przejęła po chińskiej firmie Covec.

Brałem udział w budowie autostrady w Iraku. Przy tym projekcie pracowało 12 firm z całego świata, ale takiego tempa prac jak na odcinku A autostrady A2 nawet tam nie obserwowałem. Wręcz padają tutaj rekordy świata.

Konsorcjum, na którego czele stoi lider Eurovia, doskonale prowadzi roboty drogowe, więc ten odcinek na pewno będzie ukończony w terminie. Mam nadzieję, że pozostałe także.

Tegoroczne nieprzyjemne doświadczenia z budową autostrad wskazują, że należy dokładniej weryfikować zagraniczne firmy, które chcą przystąpić do realizacji dużych kontraktów. Trzeba sprawdzać ich wiarygodność, możliwości finansowe, a także zaplecze techniczne i kadrowe.

Niestety wciąż zdarza się, że liderzy konsorcjów dysponujący doskonałymi dokumentami, podczas realizacji kontraktów usiłują wykorzystać przede wszystkim wiedzę i zaplecze pozostałych partnerów konsorcjum, którzy w dodatku potem mają trudności z wyegzekwowaniem zapłaty od lidera. Za jego bowiem pośrednictwem z reguły przechodzą płatności za roboty. Partnerzy konsorcjów znajdują się w ten sposób w gorszej sytuacji niż podwykonawcy, którzy mogą dochodzić swoich praw u zamawiającego, ponieważ są chronieni przepisami prawa o solidarnej odpowiedzialności zamawiającego. Uważam, że członkom konsorcjów także należy się ochrona. Rozwiązaniem tego problemu, mogłyby być bezpośrednie płatności na rzecz wszystkich partnerów konsorcjum.

Duży niepokój budzą korekty zapisów FIDIC wprowadzane do umów na roboty. W tej chwili zamawiający dążą, poprzez modyfikację zasad zawartych w Warunkach Szczegółowych, do przerzucenia wszystkich ryzyk na wykonawcę. Apeluję w imieniu środowiska - zostawmy FIDIC w spokoju!

Ustawa o zamówieniach publicznych wymaga nowelizacji, która uregulowałaby wreszcie kwestię cen, za które wygrywa się przetargi. Obowiązujące przepisy przyczynią się wkrótce do upadku wielu firm. Słabe, mało profesjonalne firmy, wygrywając kontrakty za wszelką cenę, po cenach niższych niż koszty, mogą łatwo upaść, ale i te mocne, konkurując cenami, także nie dadzą sobie rady w dłuższym okresie.

Pomimo że posiadam własne środki produkcji, szalunki, rusztowania, sprzęt i dysponuję kadrą liczącą 1400 osób, jestem w stanie wygrywać tylko nieliczne przetargi. Ceny są skandalicznie niskie. Jeśli ten stan się utrzyma, firmy będą musiały zwalniać ludzi, a bezrobocie wzrośnie. Czy na tym nam zależy?

Portfel zamówień na przyszły rok mam na podobnym poziomie, jak w bieżącym, ale układ robót jest taki, że będę musiał poszukać zajęcia dla moich pracowników na drugą połowę roku.

Rok 2011 niestety potwierdził, że „dziwny jest ten świat". Dla mnie, to co się dzieje na budowach, jest trudne do pojęcia. Wojna polsko-polska przeniosła się z polityki na budowy. Powszechny brak dobrej woli i partnerskich stosunków jest nie do zniesienia, podobnie jak podział na dwa obozy: zamawiający z nadzorem kontra wykonawca. Szanuję wymagający nadzór, ale wydawane polecenia powinny być merytoryczne, a czasem są niedorzeczne. Celują w tym zwłaszcza osoby o niedługim stażu w zawodzie. Z doświadczonymi przedstawicielami nadzoru, którzy mają za sobą wiele budów, takich problemów nie ma. Doświadczony i rozsądny, wymagający, a nie „czepiający" się nadzór, to pomoc i nauka dla młodej kadry inżynierskiej.

Minister Grabarczyk przejdzie z pewnością do historii polskiego drogownictwa - trzeba to w końcu głośno powiedzieć - podczas jego kadencji zostało zrealizowane to, o czym przez lata tylko mówiono - budowa autostrad na wielką skalę.

W nowym roku potrzebujemy więcej wzajemnego zrozumienia i jeszcze większej woli dialogu - czego wszystkim kolegom drogowcom, mostowcom i sobie życzę.

Notowała Anna Krawczyk