Menu

Logowanie

rejestracja
01.11.2009

Kierunek: jakość

Inwestycje w infrastrukturze drogowej przyśpieszyły kroku, wiele barier prawnych zostało usuniętych. Optymiści twierdzą, że zdążymy zrealizować plany przed EURO 2012. W pogoni za czasem nie zapomnijmy jednak o jakości, drogi powinny nam służyć jak najdłużej - mówi Wacław Michalski, dyrektor departamentu technologii Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, w rozmowie z Anną Krawczyk i Beatą Kopeć


Infrastruktura: Podczas jednej z naszych rozmów powiedział Pan, że nie zgadza się na bylejakość w wykonawstwie drogowym. Na czym polega ten problem?

Wacław Michalski
: Jakość oddawanych do użytku dróg w Polsce może budzić zastrzeżenia, a winnymi tego stanu rzeczy są przepisy, koniunktura, podejście wykonawców do obowiązków.

Obowiązujące przepisy techniczne zostały przeniesione na grunt naszego prawa częściowo z Niemiec. Są w nich pewne zapisy, które nie sprawdzają się w polskich warunkach, gdyż inna jest mentalność inżyniera polskiego, a inna niemieckiego. Możemy brać przykład z niemieckich wykonawców, którzy na co dzień kierują się etyką zawodową, a solidną pracę mają we krwi. Nam wciąż jeszcze wystarczają minimalne wymagania, które i tak nie są spełniane, np. w imię szybszego odbioru robót. Oczywiście dopuszczalne są pewne odstępstwa od norm określonych przez specyfikacje, ale powinno do nich dochodzić sporadycznie, a nie systematycznie. Drogi buduje się na 20-30 lat z pieniędzy podatników i każdemu powinno zależeć na wysokiej jakości wykonania. Takiego sposobu myślenia musimy się jeszcze nauczyć.

- Jakimi instrumentami dyscyplinującymi wykonawców dysponuje GDDKiA?

- Zależy nam na tym, aby mieć nadzór nad jakością realizowanych inwestycji drogowych. Nie jest to proste, gdyż kontrolą jakości na budowach zajmują się firmy wyłaniane w drodze przetargu, które często nie wypełniają swoich obowiązków w sposób rzetelny. Chcąc tę sytuację zmienić, w dokumentach przetargowych zawarliśmy wymóg, że minimum 10% badań musi być wykonane przez GDDKiA.

Obecnie dofinansowujemy laboratoria drogowe, wymieniamy cały sprzęt na zgodny z unijnymi wymogami. Powstają również laboratoria niestacjonarne, bezpośrednio na budowach, które będą mogły natychmiast reagować na potrzeby wykonawcy lub nadzoru. Będą np. badały na bieżąco efekty robót, kontrolując jakość warstw zakrywanych, o odbiorze końcowym nie wspominając.

Rozwiązaniem, które należy na razie do przyszłości i w którym inspektor nie musi nawet odwiedzać miejsca budowy, jest internetowy system odbioru robót drogowych, przeprowadzany za pomocą odpowiednich programów komputerowych.

W celu zapewnienia właściwej jakości dróg publicznych wydłużane są okresy gwarancyjne dla nawierzchni, a kosztami prac naprawczych obciążani są wykonawcy. Tam, gdzie jakość prac jest niezadowalająca, doprowadzamy do wstrzymania płatności do czasu usunięcia usterek.

Wszystkie te działania powinny sprawić, by absurdalne sformułowanie: „próbkę do badania przesłano faksem" nie odnosiło się do polskiej rzeczywistości.