Menu

Logowanie

rejestracja
01.10.2008

Materiały alternatywne - rozsądny wybór

Z Pawłem Grabowskim, wiceprezesem zarządu EkoProd, rozmawia Anna Krawczyk


Infrastruktura: Ostatnio nasiliły się apele o rozsądne gospodarowanie surowcami mineralnymi. Coraz częściej na budowach wykorzystuje się kruszywa sztuczne i materiały alternatywne (np. popioły). Czy jednak inwestorzy i wykonawcy chętnie po nie sięgają?

Paweł Grabowski: Pozycja kruszyw sztucznych i materiałów alternatywnych na rynku budowlanym z roku na rok się poprawia. Nie znajdujemy się oczywiście w tak komfortowej sytuacji jak wytwórcy materiałów naturalnych, jednak nasze produkty zdobyły już renomę wśród wykonawców, zwłaszcza tych z rejonu Górnego Śląska i Małopolski.

Znane wszystkim kruszywa hutnicze z żużli wielkopiecowych i stalowniczych są stosowane od lat i ich jakość nie budzi wątpliwości. Zdecydowanie gorzej postrzegane są materiały alternatywne, takie jak popioły lotne czy inne rodzaje żużli metalurgicznych, np. żużle pocynkowe, które mimo iż mają bardzo duży potencjał, rzadko są wykorzystywane.

Zastosowanie danego materiału wciąż zależy od projektu i jego konkretnych zapisów. Polscy projektanci rzadko biorą pod uwagę możliwość wykorzystania materiałów alternatywnych pochodzących ze źródeł lokalnych, np. z hałd. Szczególnie jaskrawo widać to na Górnym Śląsku, gdzie występuje największe nagromadzenie różnego rodzaju hałd i powstaje najwięcej materiałów alternatywnych dla budownictwa. Jako producenci często spotykamy się z kłócącymi się ze zdrowym rozsądkiem zapisami o konieczności stosowania materiałów naturalnych na budowach realizowanych w bliskim sąsiedztwie hałd pogórniczych lub pohutniczych.

Na szczęście rozmaite działania mające na celu zwiększenie świadomości wykonawców i projektantów, jakimi rodzajami materiałów mogą dysponować, przynoszą efekty. Konkurencyjne ceny i niewielka odległość źródła zaopatrzenia od miejsca budowy sprawiają, że śląscy wykonawcy chętniej korzystają z materiałów alternatywnych, o ile tylko inwestor i nadzór dopuszczą taką możliwość.

Niestety wciąż ignoruje się fakt, że wykorzystanie surowców alternatywnych ze złóż antropogenicznych pozwala ograniczyć eksploatację złóż naturalnych, a tym samym spełnić wymogi zrównoważonego rozwoju i rozsądnego gospodarowania surowcami w Polsce.

- Jakie były początki wprowadzania kruszyw pohutniczych do użytku? Czego inwestorzy obawiali się najbardziej? Na ile zmieniło się ich nastawienie?

- Na szerszą skalę kruszywa hutnicze stosuje się od końca lat 90. ubiegłego wieku, jednak ich historia jest dużo dłuższa - początki ich produkcji sięgają lat 60. a nawet wcześniejszych, kiedy to w krakowskiej Hucie im. T. Sendzimira (obecnie Mittal) uruchomiono pierwszy zakład przerobu żużli wielkopiecowych kawałkowych i zaczęto eksploatować małopolską hałdę odpadów hutniczych w Pleszowie.

Stwierdzenie, że wprowadzanie produktu szło ciężko, nie oddaje całej prawdy, opór materii był niezwykle silny. Dopiero intensywne zabiegi o pozyskanie aprobat technicznych IBDiM i innych dokumentów poświadczających jakość, oceny ekologiczne oraz możliwości zastosowań kruszyw hutniczych i ich upowszechnienie przyniosły zmianę nastawienia odbiorców. Duża w tym zasługa licznych konferencji naukowych poświęconych surowcom alternatywnym, dzięki którym szeroka rzesza inwestorów, projektantów i wykonawców lepiej je poznała.