Menu

Logowanie

rejestracja
01.06.2008

Przasnysz: tygrys wśród powiatów

Maciej Mrozik

To powiat leżący na uboczu, z dala od metropolii, niezbyt blisko granicy. Nie ma w nim ani rozwiniętego przemysłu, ani handlu czy usług - jest to region typowo rolniczy, leży w biedniejszej części województwa.


Na pierwszy rzut oka wydaje się więc, że Przasnysz nie ma żadnych szans na odniesienie choćby najmniejszego sukcesu. Jednak dzięki kompetentnej i sprawnej ekipie jest od kilku lat jednym z najdynamiczniej rozwijających się powiatów w Polsce. I to chyba dopiero początek...

Jakie są źródła tego niezwykłego sukcesu?

W 1999 roku, w chwili powstania powiatu, starostą został Zenon Szczepankowski - było to trzy kadencje temu, jednak od tamtego czasu tutejsze władze w zasadzie się nie zmieniły.

- Mamy stabilną kadrę, prawie wszyscy, również ja, pracujemy tu razem od początku istnienia powiatu. Budowanie kadr było zresztą naszym początkowym priorytetem - bez nich nie ma przecież mowy o działalności na wysokim poziomie. Nie było to zadanie aż tak bardzo trudne, bo sam jestem mieszkańcem tego powiatu, znam tutaj ludzi, wiedziałem, kogo zatrudniam. Udało mi się zgromadzić dobry zespół - mówi Zenon Szczepankowski.

Trudne początki

Jednak droga do dzisiejszych sukcesów nie była krótka ani łatwa. W 1999 roku w powiecie nie działo się dobrze: zniszczone drogi, jeden z najgorszych szpitali w Polsce, szkoły średnie w opłakanym stanie, niski poziom bezpieczeństwa publicznego (policja, straż pożarna). Obraz niewesoły. Ekipa przasnyskiego starosty nie załamała się jednak - podeszła do tej sytuacji metodycznie: najpierw trzeba było postanowić, od czego zacząć.

- Ustaliliśmy, że kwestiami infrastruktury drogowej zajmiemy się w drugiej kolejności. Bo kształcenie czy ochrona zdrowia to dziedziny, w których później nic nie można nadrobić: jak w odpowiednim momencie tego nie ma, to potem jest zwyczajnie za późno. Co nie znaczy, że nic nie robiliśmy w infrastrukturze: od razu w 1999 roku został powołany Powiatowy Zarząd Dróg, ale na początku zajmował się tylko porządkowaniem spraw prawnych - nie uruchamialiśmy na razie projektów wymagających większych nakładów finansowych. Zresztą bez uregulowania praw własności i tak nie dałoby się tego zrobić. Ale dyrektor Zarządu Dróg na początku wychodził z naszych prac budżetowych trochę niezadowolony. Zresztą nie tylko on - wszyscy utyskiwali na drogi i na każdej radzie powiatu była mowa o złej infrastrukturze drogowej. Ale mieliśmy mało pieniędzy, więc było zrozumienie dla naszej postawy. A infrastruktura drogowa cały czas leżała nam na sercu - bo ona jest niezbędna do wszelkiej działalności gospodarczej i ma duże znaczenie dla ogólnej jakości życia mieszkańców. Obiecaliśmy więc, że jak skończymy szpital, szkoły, sale sportowe i te najważniejsze sprawy związane z bezpieczeństwem publicznym, to zajmiemy się kompleksowo drogami. I tak też się stało. Więc dziś dyrektor już tak nie narzeka... - żartuje sobie starosta Szczepankowski.

Zaczęto więc od zdrowia, edukacji i bezpieczeństwa. Pod koniec pierwszej kadencji, w 2001 r. do użytku został oddany nowy szpital. Jego budowę rozpoczęto jeszcze przed 1999, ale ostatecznie 70% finansowania miało miejsce za czasów powiatu. Dzięki pieniężnemu wsparciu Mazowieckiego Urzędu Marszałkowskiego do nowego budynku zakupiono też dwie nowe karetki oraz nowoczesny sprzęt medyczny (aparaturę USG, RTG, echo serca, pełne wyposażenie tzw. ratunkowej izby przyjęć itd.).

Władze powiatu przeprowadziły też gruntowną przebudowę wszystkich szkół ponadpodstawowych w powiecie: między innymi w trzech z nich wybudowano hale sportowe. - W tej chwili wszystkie rzeczy niezbędne zostały szkołom dane, ale i tak mamy spore plany na przyszłość - komentuje te dokonania starosta.