Menu

Logowanie

rejestracja
01.11.2011

Mały Wiedeń – miasto 1000 przemysłów

Strategia rozwoju Bielska-Białej oparta jest głównie na polityce proinwestycyjnej. W ciągu ostatnich lat udało nam się w budżecie miasta zwiększyć środki na inwestycje aż siedmiokrotnie - z 38 mln w 2002 roku do blisko 280 mln w roku ubiegłym - mówi prezydent miasta Jacek Krywult w rozmowie z Anną Krawczyk.


Infrastruktura: - Który raz sprawuje Pan urząd prezydenta Bielska-Białej?

Jacek Krywult: - Wbrew pozorom to nie jest łatwe pytanie. Tak naprawdę podczas wyborów samorządowych w 2010 roku zostałem prezydentem po raz czwarty. Pierwszy raz włodarzem Bielska-Białej wybrano mnie w roku 1981 na fali pamiętnego strajku generalnego na Podbeskidziu. Przypomnę, że wówczas prezydenta wybierała stuosobowa Miejska Rada Narodowa. Jako kandydat niezależny pokonałem wtedy w tajnym głosowaniu reprezentanta PZPR. Funkcji nie sprawowałem zbyt długo. Musiałem ustąpić wraz z wprowadzeniem w Polsce stanu wojennego. Na ponowne kandydowanie zdecydowałem się po przeszło dwudziestu latach, gdy wprowadzono w naszym kraju bezpośrednie wybory prezydentów, burmistrzów i wójtów. Pokonałem wówczas w drugiej turze - ponownie jako kandydat niezależny - przedstawiciela SLD. W kolejnych wyborach - w 2006 i 2010 roku zwyciężałem już w pierwszej turze.

Proszę o przybliżenie czytelnikom „Infrastruktury" jaka jest strategia rozwoju Bielska-Białej? Co jest kwestią priorytetową?

Strategia rozwoju Bielska-Białej oparta jest głównie na polityce proinwestycyjnej. W ciągu ostatnich lat udało nam się w budżecie miasta zwiększyć środki na inwestycje aż siedmiokrotnie - z 38 mln w 2002 roku do blisko 280 mln w roku ubiegłym. Dzięki temu miasto zmienia się dosłownie na naszych oczach, możemy wręcz mówić w przypadku Bielska-Białej o prawdziwym cywilizacyjnym skoku. Nowe drogi, odnowione zabytki, wzniesione od podstaw obiekty użyteczności publicznej - tym wszystkim możemy się dziś chwalić.

To m.in. za sprawą inwestycji Bielsko-Biała bardzo dynamicznie rozwija się pod względem gospodarczym. Naszym największym potencjałem są jednak pracowici i przedsiębiorczy mieszkańcy. Wystarczy wspomnieć, że co siódmy bielszczanin jest właścicielem własnej firmy. To najwyższy wskaźnik wśród miast województwa śląskiego.

Kiedyś Bielsko-Białą określano mianem „miasta stu przemysłów". W funkcjonujących tu przedsiębiorstwach produkowano m.in. samochody, szybowce, aparaty i silniki elektryczne czy maszyny włókiennicze. Dziś ten nasz przydomek można by zmienić na „miasto tysiąca przemysłów". Jest u nas bowiem zarejestrowanych ponad 23 tysiące podmiotów gospodarczych. Oprócz wspomnianych już firm prowadzonych przez bielszczan swoje przedstawicielstwa mają w naszym mieście największe światowe koncerny takie jak: General Motors, General Electric, Philips, Fiat, Eaton, Hutchinson czy Bulten, a swoje europejskie centrum logistyczne zbudowała u nas firma kosmetyczna Coty.

W czym tkwi tajemnica inwestycyjnej atrakcyjności Bielska-Białej?

Z pewnością w dobrze rozwiniętej miejskiej infrastrukturze, ale także w bogatych tradycjach gospodarczych i świetnym położeniu geograficznym. Z Bielska-Białej jest dokładnie po 350 kilometrów do Warszawy, Budapesztu i Wiednia, 250 km do Bratysławy i 420 kilometrów do Pragi. W odległości 45 kilometrów od miasta, w Zwardoniu, znajduje się przejście graniczne ze Słowacją, a 35 kilometrów dzieli nas od przejścia granicznego z Czechami w Cieszynie. Bezsprzecznym walorem naszego miasta jest również obecność licznych instytucji finansowych, funduszy i organizacji wspierających przedsiębiorczość, a także szkół wyższych, zapewniających wykwalifikowane kadry dla pracodawców. Kolejnym ważnym atutem jest tworzony przez lokalny samorząd przyjazny klimat dla inwestorów. Jedyny nasz problem to ten, że w mieście praktycznie brakuje już terenów, które moglibyśmy zaoferować inwestorom.