Do roku definitywnie zamykającego kwestię występowania azbestu w Polsce zostało niespełna 25 lat. Dużo to czy mało?
Jako wymiar czasu to dużo - ćwierć wieku, jako okres, jaki pozostał na uporanie się z ogromnym problemem, to bardzo niewiele. Dotychczasowy dorobek, jeśli idzie o usuwanie z naszego otoczenia wyrobów zawierających azbest, to, oględnie mówiąc, kropla w morzu.
Zacznijmy wreszcie intensywnie działać, żeby nie powtarzać w nieskończoność porzekadła: mądry Polak po szkodzie. Nie łudźmy się, utrzymując dotychczasowe tempo, nie mamy szans na zdążenie w wyznaczonym terminie, zaś ewentualne przesunięcie go będzie nas sporo kosztowało! Jeśli mimo tak dużej ilości czasu, jaki dostaliśmy na wyeliminowanie azbestu, nie wywiążemy się z tego zadania, Komisja Europejska nałoży na nas dotkliwe kary, a problemu i tak za nas nie rozwiąże.
Niestety stosunkowo niewielka liczba gmin w Polsce rozpoczęła działania mające na celu uwolnienie ich terenu od azbestu. Według zapisów prawnych już w 2004 r. powinna zostać przeprowadzona szczegółowa inwentaryzacja wszystkich zasobów azbestowych w gminie, a zawierający ją raport powinien zostać złożony we właściwym urzędzie marszałkowskim (wówczas wojewódzkim) danego województwa.
Sporządzona metodą spisu z natury inwentaryzacja wraz z oceną stanu i możliwości dalszego użytkowania wyrobów powinna być jedynym źródłem informacji o zasobach w gminie. Tymczasem w różnych gminach przeprowadzano ją w rozmaity sposób: a to za pomocą ankiet dla mieszkańców, a to zlecając to zadanie praktykantom lub studentom, a to wreszcie oddelegowując wyznaczonych pracowników urzędu. Rezultatem tych działań były w większości przypadków mniej lub bardziej przekłamane informacje, które wprowadzały w błąd wszystkich, którzy się z nimi zetknęli.
Dodatkowym obowiązkiem gminy jest posiadanie gminnego programu usuwania wyrobów zawierających azbest. Jakże jednak prawidłowo skonstruować program, jeśli się nie dysponuje rzetelnymi danymi na temat ilości i stanu wyrobów z azbestem w gminie? Raz popełniony błąd rodzi następne.
Wszyscy domagają się pomocy finansowej przy usuwaniu azbestu. Słusznie. Jak jednak o taką pomoc się starać, jeśli się nie zna skali zjawiska?
Inwentaryzacja i to sporządzona przez obiektywną, zewnętrzną firmę specjalistyczną daje wiedzę nie do przecenienia i umożliwia podejmowanie starań o ewentualne dofinansowanie. Sporządzony na jej podstawie i skonfrontowany z ocenami stanu program zawiera też informacje, jakie działania i w jakim czasie trzeba podjąć w celu wyeliminowania azbestu.
Moim zdaniem już dziś wiadomo, że 25 lat, jakie pozostało na usunięcie azbestu z naszego otoczenia, to bardzo krótki okres!
Wykazując brak zainteresowania kwestią azbestu, większość samorządów demonstruje w ten sposób swoją indolencję i lekceważenie problemu. Odkładanie sprawy na bok z uwagi na, jak się wydaje, odległą perspektywę czasową, przypomina, kolokwialnie rzecz ujmując, zamiatanie pod dywan. Przerzucanie zaś problemu na przyszłe pokolenie, a wręcz na kolejne kadencje w samorządzie, to wygodnictwo i karygodna bezmyślność. Nawet jeśli gminy borykają się z innymi palącymi problemami, nie powinny zapominać o azbeście.
W bieżącym roku w puli środków przeznaczonych na obsługę „Programu usuwania wyrobów zawierających azbest..." zarezerwowano ponad 1 mln zł na gminne, powiatowe i wojewódzkie programy gospodarki odpadami azbestowymi. Finansowanie mogło dotyczyć również inwentaryzacji. Choć konkurs został zakończony, warto pomyśleć już o przyszłorocznym, aby odpowiednio wcześnie się w gminie zastanowić i jak najstaranniej się do niego przygotować.