Z Krzysztofem Łątką, sekretarzem miasta Lublin rozmawia Anna Krawczyk
Infrastruktura: Strategia Lublina jest bardzo ambitna i wykracza poza teren samego miasta, a nawet kraju. Czy Lublin dąży do stania się swoistym pomostem pomiędzy Wschodem a Zachodem? Krzysztof Łątka: Widzę Lublin jako Bramę Wschodu, czyli największe miasto na wschodzie Polski, leżące przy szlaku na Ukrainę, specjalizujące się w wiedzy o tym kraju. Wiedza ta najbardziej przyda się przede wszystkim krajom zachodnim, bo niewiele osób z Europy Zachodniej przekracza obecną granicę schengeńską na Bugu. Robią to de facto tylko Polacy. Lublin byłby swego rodzaju tłumaczem problemów i potrzeb Ukrainy.
Europa Zachodnia nie widzi, jak pilna jest sprawa rozwoju Unii Europejskiej w kierunku Ukrainy. Widzą to Polacy. Dla Niemców gwarancją pokoju i dobrobytu w Europie było przyjęcie do UE krajów środkowoeuropejskich. Natomiast dla Polski wydarzeniem politycznym o podobnym znaczeniu byłoby przyjęcie Ukrainy. Niestety, Europa tego po prostu nie czuje.
- Symbolem współpracy naszego kraju ze wschodnimi sąsiadami może być tworzony na styku Polski, Ukrainy i Białorusi Euroregion Bug. Jaki jest cel tego przedsięwzięcia? - Chodzi tu przede wszystkim o integrację władz samorządowych Polski wschodniej z podobnymi władzami w zachodnich częściach Białorusi i Ukrainy.
- Jak wygląda ta współpraca? - Pierwszy etap miał charakter kurtuazyjno-towarzyski - staraliśmy się dzielić ze wschodnimi sąsiadami naszymi doświadczeniami z zakresu integracji europejskiej. W tej chwili trwa etap drugi - przygotowujemy się do absorpcji unijnych programów transgranicznych. Jako pilot można tu traktować program INTERREG. W nowym okresie programowania na obszar transgraniczny czeka blisko 200 milionów euro. Dla terenów bezpośredniego pogranicza Unia Europejska przewiduje finansowanie projektów infrastrukturalnych, natomiast miasta takie jak Lublin, bardziej oddalone od granicy, będą realizowały tylko tzw. projekty miękkie. Będziemy inwestować w kapitał ludzki: wymianę młodzieży, podnoszenie kwalifikacji, różnorodne stypendia.
Dodatkowo niektóre nasze przedsięwzięcia można finansować również z „Polskiej pomocy" - dedykowanego programu wsparcia Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Z zobowiązań Polski wobec UE wynika, że ta pula ministerialna będzie też z każdym rokiem rosła.
- Jak układa się współpraca pomiędzy poszczególnymi państwami tworzącymi Euroregion Bug? Czy dostępne środki wszędzie są wykorzystywane w optymalny sposób? - Inicjowanie współpracy z samorządami inaczej wygląda na Białorusi, a inaczej na Ukrainie. Białoruś, ze względu na panujący tam system, właściwie nie zamierza się nawet starać o środki unijne - oni po prostu nie chcą tych „złych" kapitalistycznych pieniędzy. W praktyce wizyty na Białorusi są często kurtuazyjne.
Natomiast strona ukraińska umie już zwracać się do naszego miasta z bardzo konkretnymi problemami. Dla przykładu miasto Łuck poprosiło o pomoc przy organizowaniu straży miejskiej i monitoringu miasta. Lwów - o pomoc w robieniu niemal od podstaw nowoczesnego ratownictwa medycznego głównie na potrzeby EURO 2012. Są to bardzo konkretne sprawy, w których Lublin może być doradcą merytorycznym i partnerem w pozyskiwaniu unijnych pieniędzy. Element partnerstwa jest tu bardzo ważny, bo nowy program wymaga, by po obu stronach granicy był podmiot, który realizuje projekt.