Menu

Logowanie

rejestracja
01.10.2010

Uzdrawiamy polskie drogownictwo

Gdy w drogownictwie jest dużo zleceń, nikt nie bierze się do naprawy systemu, a tak naprawdę trzeba by go zbudować od nowa – twierdzi osoba, która w zeszłym roku napisała do „Infrastruktury” pod pseudonimem
Jerry Maguire. Równo rok po ukazaniu się artykułu poprosiliśmy Jerry’ego o wywiad.


Infrastruktura: – Nie pytam, co w polskim drogownictwie powinno się zmienić, bo pewnie odpowie Pan, że wszystko.

Jerry Maguire: – Tak (śmiech).

Czy rzeczywiście jest aż tak źle?

Moim zdaniem powinniśmy cały system zbudować od nowa. Coś, co powstało jeszcze w minionym ustroju, nie może funkcjonować dobrze. Polskie drogownictwo porównałbym do wielkiej firmy, której misją jest budowanie trwałych i dobrych dróg. Niestety w tej firmie nie dzieje się dobrze.

A czy Pana zdaniem każdy zatrudniony w firmie „polskie drogownictwo” zna jej misję?


Nawet jeśli są tacy, co ją pamiętają, nie stać ich na jej wypełnianie. Firmy budujące drogi muszą przede wszystkim wykazywać zysk, inaczej prezes idzie do więzienia za działanie na niekorzyść spółki. Głównym celem jest więc maksymalizacja zysku i to za wszelką cenę.

Mocne sformułowanie… Nie ma żadnych wyjątków?

Niestety tak wygląda rzeczywistość. Weźmy projektantów, którzy tak jak większość firm wyłaniani są w przetargach publicznych. Oferowane przez nich ceny są na tak niskim poziomie, że od razu można wykluczyć przeprowadzenie rzetelnych badań rozpoznawczych.

Tymczasem nasze grunty bywają zaskakujące. W miejscach rzekomo przebadanych występują torfy lub gliny. Konieczna okazuje się wymiana podłoża, lecz z tą niespodzianką muszą sobie już radzić wykonawcy.

Czy nie można tego kontrolować?

Generalna Dyrekcja nie jest w stanie wszystkiego kontrolować, czego najlepszym dowodem jest to, że w specyfikacjach wciąż są umieszczane zapisy według starych norm. Zdarza się, że projekt liczy 600 stron – trzeba je nie tylko przeczytać, ale też zrozumieć! Dlatego to projektanci powinni nauczyć się pisać specyfikacje techniczne albo powinni dostać do ręki gotowe rozwiązania. Na to, co się dzieje przy wdrażaniu technologii asfaltowych i kolejowych, jest tylko jedno określenie: Dziki Zachód lub, jak kto woli, Afryka dzika. Absolutnie niezbędny jest gotowy podręcznik zawierający parametry obciążenia, kąty nachylenia, grubość poszczególnych warstw itp. W tej chwili wszystko rozsiane jest w różnych dokumentach (np. OST) i rozporządzeniach wzajemnie wykluczających się.