Menu

Logowanie

rejestracja
01.09.2011

Rozwój mostownictwa

Pod względem standardów polskie mostownictwo nie ustępuje światowemu - mówi prof. dr hab. inż. Wojciech Radomski w rozmowie z Beatą Kopeć.


Infrastruktura: - Jakie miejsce w mostownictwie zajmujemy wśród państw Europy i świata?

Wojciech Radomski: - Obecnie Polska jest największym rynkiem mostowym w Europie. Ostatnio budujemy około 500 obiektów mostowych rocznie, co wynika wprost z nadrabiania zaległości w inwestycjach drogowych.

Niestety ciągniemy za sobą bagaż historii. Po wojnie liczyła się szybka odbudowa mostów. Później nastały czasy wielkich i źle rozumianych oszczędności. Budowano głównie obiekty mostowe o konstrukcji prefabrykowanej, większości w układach przęseł swobodnie podpartych, np. w latach 1975-1985 konstrukcje prefabrykowane stanowiły aż około 90% wszystkich obiektów betonowych. Skutki tego widoczne są do dziś - wiele mostów jest w złym stanie, wymagają remontów lub wręcz rozbiórki.

Nie istnieją już ograniczenia polityczne ani wynikające z doktryny gospodarczej - jedynym ograniczeniem mogą być ograniczenia finansowe. Nasze mostownictwo może więc swobodnie się rozwijać, choć czasami występują różnego rodzaju hamulce, głównie natury biurokratycznej. Pod względem rozwiązań materiałowych, konstrukcyjnych i technologicznych nie różni się od innych krajów Europy czy świata, także tych najbardziej zaawansowanych gospodarczo i technicznie.

A na ile korzystamy z najnowszych osiągnięć technologicznych?

Dawniej wskutek różnych restrykcji bezpośrednie kontakty z międzynarodowym środowiskiem, a co za tym idzie z nowoczesnymi technologiami, były utrudnione, nie były codziennością. Mimo to mostowcy starali się orientować w nowych trendach. Były jednak organizowane rozmaite konferencje czy indywidualne spotkania, podczas których możliwa była wymiana doświadczeń. Świat nauki był zawsze w naszym mostownictwie i jest nadal bardzo blisko świata praktyki inżynierskiej. W rezultacie po 1989 r. mogliśmy rozmawiać z europejskimi mostowcami jak równy z równym.

Obecnie stosujemy takie same technologie jak Japonia czy Niemcy. Nie ustępujemy światu pod żadnym względem. Nie możemy pochwalić się rekordowymi rozpiętościami w skali światowej, ale tylko dlatego, że nie mamy takich potrzeb, nie ma u nas cieśnin, wysp czy bardzo szerokich rzek. Budujemy więcej - jak zresztą w każdym innym kraju - głównie mosty o średnich i małych rozpiętościach przęseł, ale robimy to na ogół na wysokim poziomie.

Jakie zaawansowane technologie są obecnie w Polsce stosowane?


Po pierwsze, nasuwanie wzdłużne zapoczątkowane w 1986 r. na moście przez rzekę Sołę w Oświęcimiu. Metoda była wdrażana z mniej więcej dwudziestoletnim opóźnieniem w stosunku do świata, przy wiodącym udziale Politechniki Śląskiej. Jako że pozwala ona uniknąć zabudowy przestrzeni podmostowej i stawiania rusztowań, często jest wykorzystywana przy budowie mostów nad intensywnie użytkowanymi szlakami komunikacyjnymi, lądowymi i wodnymi, nad głębokimi dolinami górskimi.

Prawdziwym majstersztykiem była na przykład budowa mostu granicznego przez Olzę pod Cieszynem. Jest to most o pochyleniu wzdłużnym i zakrzywiony w planie.

Częściowo metodą nasuwania były budowane także zakrzywione estakady na węźle Czerniakowska w Warszawie. Przykładów stosowania tej metody nie tylko w przypadku mostów prostych w planie, ale też o zakrzywieniach w planie i profilu można by podać znacznie więcej.

Inną rozwiniętą technologią, stosowaną przy budowie mostów o dużych rozpiętościach, jest betonowanie nawisowe, które również nie wymaga stawiania rusztowań. Metoda została po raz pierwszy zastosowana w Polsce w latach 60. I 70. XX w. przez inż. Maksymiliana Wolffa. Później przez ponad 20 lat nie była stosowana aż do wzniesienia mostu autostradowego pod Toruniem. Obecnie zyskała dużą popularność. Ostatnim przykładem jej zastosowania jest most przez Wisłę w Grudziądzu o rozpiętości przęsłowej 180 m, rekordowej w naszym kraju w klasie betonowych mostów belkowych.

Na uwagę zasługują też stosowane w Polsce najnowsze rusztowania systemowe na światowym poziomie technologicznym.