Z Andrew Kozlowskim, partnerem w Kancelarii CMS Cameron McKenna rozmawia Anna Krawczyk
Infrastruktura: Zacznijmy może od rzeczy najprostszej: co to właściwie jest partnerstwo publiczno-prywatne? Na czym polega istota tej formuły? Andrew Kozlowski: Partnerstwo publiczno-prywatne (PPP) to taka forma realizowania inwestycji, w której zawarty zostaje długoletni kontrakt między sektorem publicznym (samorządem) i podmiotem prywatnym. W ramach takiego kontraktu podmiot prywatny zobowiązuje się wybudować, finansować i eksploatować dany projekt przez dłuższy okres, na ogół przez 20-30 lat. Istotą tego rodzaju partnerstwa jest właśnie to, że kontrakt trwa wiele lat. Wbrew powszechnemu mniemaniu PPP nie polega na tworzeniu mieszanych spółek, z kapitałem częściowo publicznym a częściowo prywatnym. Takie spółki mogą, oczywiście, powstawać w ramach PPP, ale nie jest to ani konieczne, ani wystarczające. Warunkiem koniecznym jest natomiast długi czas trwania partnerstwa. Spotkałem się, na przykład, z użyciem tego terminu w stosunku do budowy Aquaparku we Wrocławiu - a nie jest to umowa w formule PPP, choć bierze w niej udział prywatny inwestor, i właściwie nie powinno się używać tego terminu w stosunku do tej inwestycji.
- Dlaczego realizowanie inwestycji w ramach takiej formuły jest korzystne dla samorządów? Czym partnerstwo publiczno-prywatne różni się od inwestycji realizowanych przy pomocy bardziej tradycyjnych środków? - W przypadku projektów PPP gmina nie ponosi kosztów wykonania projektu. Finansowanie projektu, finansowanie budowy, zaciąganie kredytów - wszystko to należy do obowiązków prywatnego inwestora. Dzięki takiemu partnerstwu gmina nie musi brać pożyczek i może prowadzić 3-4 razy więcej inwestycji rocznie. W zamian za finansowanie projektu gmina daje inwestorowi koncesję na określony czas, powiedzmy 20-30 lat. Jest to taka forma zapłaty.
- Czy takie rozwiązanie jest opłacalne w wypadku każdej inwestycji? Jakie kryteria trzeba brać pod uwagę, podejmując decyzję o PPP? Czy ważna jest wielkość projektu?
- Przygotowanie projektu PPP jest szalenie skomplikowane od strony formalnej, zwłaszcza jeśli chodzi o przygotowanie umowy. Dlatego w Wielkiej Brytanii i na zachodzie Europy przyjmuje się na ogół, że nie ma sensu stosowanie formuły PPP w projektach o wartości poniżej 50 mln euro - jest to wtedy po prostu mało efektywne, nie opłaca się.
- Czy mógłby Pan podać przykłady tego rodzaju inwestycji w Polsce? - W Polsce PPP stosowano jak dotąd jedynie w projektach związanych z budową autostrad, np. przy budowie A1 - wszystkie zobowiązania kredytowe związane z tą inwestycją należą do GTC SA, a nie do Skarbu Państwa. W ramach tego partnerstwa konsorcjum prywatne pobiera z tytułu koncesji na zarządzanie wybudowanym odcinkiem opłaty za dostępność. Obie strony zyskują.
- Ale formuła PPP może znaleźć zastosowanie także w innego rodzaju inwestycjach. Na czym mogą polegać korzyści z wprowadzenia PPP np. dla włodarzy miast?
- O pierwszej korzyści już wspomniałem: koszty inwestycji nie obciążają budżetu miasta. Miasta zadłużone lub zbliżające się do limitów kredytowych mogą mieć kłopoty z finansowaniem nowych inwestycji. Partnerstwo publiczno-prywatne pozwala im ominąć tego typu problemy, bo finansowanie jest po stronie partnera prywatnego. Dodatkowo według badań przeprowadzonych na zachodzie w projektach typu PPP miasto otrzymuje więcej niż daje, tzn. inwestycje i ich utrzymanie są ostatecznie tańsze. To prawda, że sektor publiczny potrafi tanio wybudować drogę i potem nią zarządzać, ale odbywa się to kosztem jakości, bo drogi publiczne są dziurawe, mają słabą przepustowość itd. Tymczasem w systemie PPP za porównywalne pieniądze, w skali 20-30 lat, otrzymuje się za tę samą cenę o wiele wyższą jakość inwestycji, co jest ewidentnym zyskiem dla sektora publicznego i samych obywateli.