Kruszywa są surowcem potrzebnym zarówno do budowy dróg, szlaków kolejowych, jak i w budownictwie kubaturowym. Wciąż jednak brakuje dokumentów określających wymagania, jakie powinny one spełniać.
O sytuacji branży kruszywowej mówi dr Stefan Góralczyk, dyrektor Instytutu Mechanizacji Budownictwa i Górnictwa Skalnego, w rozmowie z Anną Krawczyk.
Infrastruktura: - Jakie są najpilniejsze potrzeby producentów kruszyw? Stefan Góralczyk: - Nie będę zbyt odkrywczy, gdy powiem, że pieniądze. Na szeroko rozumiane budownictwo muszą być przeznaczane duże środki i musi to być zapisane w budżetach na kolejne lata. Bez polityki wspierającej infrastrukturę będziemy budować skokowo, tak jak do tej pory, i to niezależnie od panującego systemu politycznego.
W tej chwili jesteśmy zmobilizowani przez EURO 2012. Co będzie działo się później, trudno przewidzieć. Wejdziemy w nowy okres finansowy UE. Niestety budżet może nie zostać tak skonstruowany, jak byśmy sobie tego życzyli. Stare kraje członkowskie posiadają rozwiniętą infrastrukturę i nie chcą przeznaczać na nią tak dużych sum jak do tej pory. My natomiast dopiero ją budujemy.
Jak ocenia Pan działania rządu na rzecz rozwoju infrastruktury? Choć ostatnio bardzo dużo budujemy, to wciąż niedostatecznie dużo, żeby nadrobić zapóźnienia. Ponad 2 mln rodzin nadal pozostaje bez własnych mieszkań, podobnie jak 20 lat temu. Jeśli kraj ma się rozwijać, rząd musi zatroszczyć się o młodych ludzi.
Nasz Instytut funkcjonuje w wielu obszarach gospodarki. Żaden z nich nie jest podmiotem rządowej polityki prorozwojowej. Podejmowane są jedynie doraźne działania.
W zeszłym roku podczas II Forum Producentów Kruszyw rozmawialiśmy o polityce surowcowej z panem Jackiem Jezierskim, głównym geologiem kraju. Wskazaliśmy na wiele problemów, które należy pilnie rozwiązać.
Co mogłoby ten stan zmienić? Jeśli nasz przemysł surowców mineralnych ma być konkurencyjny w stosunku do europejskiego, jedynym rozwiązaniem jest - moim zdaniem - prywatyzacja.
Podczas wspomnianego zeszłorocznego II Forum Producentów Kruszyw podsumował Pan sytuację polskich wytwórców kruszyw. Jak wypadamy na tle producentów europejskich? Od 2002 r. notujemy nieprzerwany wzrost produkcji - wówczas wynosiła ona 80 mln t rocznie, teraz jest 2,5 razy większa. Uważam, że tendencja wzrostowa utrzyma się do 2012 r., potem może nastąpić lekki spadek. W dużej mierze będzie to zależało od polityki rządu.
Coraz więcej dróg samorządowych wymaga remontów. Może w końcu nadejdzie czas dobrej koniunktury dla tej sieci dróg.
Przemysł kruszywowy to najbardziej dynamicznie rozwijający się przemysł w naszym kraju. Jest też najnowocześniejszy, co zawdzięczamy wdrożeniu nowych technologii po 1990 r. Na rynku pojawiły się wtedy firmy zachodnie, które dziś są wśród wytwórców kruszyw najważniejszymi graczami. Ich obecność zmobilizowała krajowych producentów do podniesienia poziomu technologicznego.
Jest to branża, w której obowiązuje m.in. wiele rygorów. Oczywiście ciągle musimy jeszcze walczyć z nielegalną eksploatacją. Mam nadzieję, że wprowadzenie nowelizacji ustawy Prawo geologiczne i górnicze ten proceder ukróci. Wymaga to jednak zarówno dobrej woli w zakresie egzekwowania prawa, jak i skutecznego nadzoru.