Menu

Logowanie

rejestracja
01.10.2008

Niewiedza szkodzi

- Nowa ustawa nie została jeszcze uchwalona. Co się stanie, jeśli nie uda się jej wprowadzić?

- To wariant pesymistyczny. Stanowisko Komisji Europejskiej jest jasne: w takim przypadku wnioski o dofinansowanie nie będą rozpatrywane, chyba że będą procedowane w Polsce na zupełnie innych zasadach, tzn. z pominięciem prawa polskiego i z bezpośrednim zastosowaniem dyrektywy o ocenach oddziaływania na środowisko. Mam jednak nadzieję, że ustawa, która będzie w pełni implementować system ocen wynikający z dyrektywy, od 1 stycznia 2009 r. wejdzie w życie.

- Ostatnio procedury dotyczące przebudowy lub modernizacji dróg zostały znacząco zmienione. Do tej pory tego typu prace nie wymagały pozwolenia na budowę, wystarczało zgłoszenie. Czy teraz to się zmieni?

- Wszystko zależy od tego, do jakiej kategorii przedsięwzięć zalicza się dana modernizacja. Jeżeli modernizacja drogi wiąże się z korektą trasy, ze zmianą nośności, a co za tym idzie ze zmianą obciążenia i przepustowości drogi, dopuszczeniem większych samochodów, zmianą oddziaływania na środowisko, to niestety nie da się jej przeprowadzić na podstawie zgłoszenia.

Sama zmiana nawierzchni czy inne drobne poprawki i modernizacje nie wymagają raportu ani pozwolenia na budowę, nadal wystarczy tylko zgłoszenie.

- Na jakiej podstawie można ustalić, do jakiej kategorii przedsięwzięć zalicza się dana modernizacja?

- Szczegółów należy szukać w rozporządzeniu Rady Ministrów klasyfikującym przedsięwzięcia w Polsce lub w załączniku do dyrektywy o ocenach oddziaływania. Powstałe na podstawie załącznika rozporządzenie określa, jakie przedsięwzięcia mogą mieć wpływ na stan środowiska, i dzieli je na 2 grupy: dla jednej raport jest obligatoryjny, dla drugiej może być wymagany. Przedsięwzięcia, które nie należą do żadnej grupy, nie mają wpływu na środowisko i do ich realizacji wystarczy zgłoszenie.

- Czy wymaganie zezwolenia na budowę w wypadku modernizacji dróg nie jest z naszej strony jakąś nadgorliwością, wychodzeniem przed szereg?

- To nie jest nasz pomysł, taka jest unijna dyrektywa. W praktyce różnica między pierwszą i drugą grupą przedsięwzięć, które mogą mieć wpływ na środowisko, jest nieduża. Zgodnie z dyrektywą obie grupy muszą mieć tzw. ostateczną decyzję zezwalającą na realizację. A taką decyzją jest u nas pozwolenie na budowę. Zgłoszenie nie ma charakteru decyzji. Jeśli modernizacja drogi kwalifikuje się do pierwszej albo drugiej grupy przedsięwzięć, to nawet jeśli przygotujemy raport z oceny, ale wystąpimy ze zgłoszeniem zamiast decyzji, naruszymy dyrektywę i będziemy musieli zwracać unijne środki wraz z odsetkami.

- Czy urzędy potrafią kwalifikować przedsięwzięcia?

- Okazuje się, że nie. Najgorzej wygląda to na poziomie gmin i powiatów. Najczęściej ktoś przypisuje niemieszczące się w żadnej grupie przedsięwzięcia do którejś z nich i każe sporządzać raport z oceny, mimo że nie jest on potrzebny. W efekcie rodzi to panikę.

- Jaki jest zatem przepis na sukces w ubieganiu się o unijne dofinansowanie?

- Po pierwsze, dobrze przygotowany raport z oceny oddziaływania na środowisko. Raport musi się idealnie zgadzać zarówno z polskim prawem, tym nowym, które, mam nadzieję, lada chwila wejdzie w życie, jak i z dyrektywą o ocenach oddziaływania na środowisko. Po drugie, bardzo dobrze przygotowany projekt techniczny, żeby później, w trakcie realizacji nie wprowadzać już istotnych zmian, które powodują kłopoty nie tylko organizacyjne i administracyjne, ale także finansowe.

Rozstrzygające znaczenie ma jednak ocena oddziaływania na środowisko. Od jej właściwego przygotowania zależy co najmniej 75% sukcesu.