Z Zygmuntem Paterem, prezesem Zarządu Przedsiębiorstwa Robót Mostowych Mosty-Łódź S.A., o zmianach koniecznych w branży infrastrukturalnej rozmawia Anna Krawczyk
Infrastruktura: Spośród fotografii zebranych w wydanym przez Państwa firmę albumie „Nasze osiągnięcia w budowie mostów" jedna zwróciła moją szczególną uwagę... Zygmunt Pater: Domyślam się, że chodzi o zdjęcie z Janem Pawłem II. Zostało ono zrobione podczas audiencji w Watykanie 13 października 1999 r. Mieliśmy wtedy okazję wręczyć Ojcu Świętemu miniaturę mostu przez Martwą Wisłę w Gdańsku, nazwanego później mostem Trzeciego Tysiąclecia im. Jana Pawła II.
Dobrze, że zaczęła Pani rozmowę od człowieka, który był autorytetem dla całego świata. Obserwując to, co się dzieje obecnie w branży infrastrukturalnej, można stwierdzić, że cierpimy na niedostatek autorytetów. Zanikają takie uniwersalne wartości, jak honor, odpowiedzialność, poczucie obowiązku.
- Jakie są tego powody? - Proszę zauważyć, co się teraz dzieje na rynku robót. Ogłasza się wprawdzie dużo więcej przetargów, jednak poziom opracowania dokumentacji nadal pozostawia wiele do życzenia. Ciągle jeszcze zdarzają się sytuacje, że z powodu niewykupienia działek nie można podpisać umowy i przystąpić do robót. Rozstrzygnięcie przetargu to nie koniec odpowiedzialności. Skutki złego przygotowania dokumentacji są takie, że to wykonawca ponosi ryzyko. Stąd biorą się te niekończące się pytania. Skrócenie czasu na ich zadawanie nie rozwiązuje problemu.
Obawiam się, że będzie dużo procesów, bo ceny realizacji podpisywanych kontraktów są bardzo niskie, a wykonawcy będą szukali dodatkowych pieniędzy.
- Spodziewa się Pan takiego rozwoju wydarzeń w przypadku kontraktu dotyczącego odcinka A2 Stryków-Konotopa, gdzie Mosty-Łódź także stanęły do przetargu? - Tak, chodzi mi o pierwszy z pięciu odcinków od strony Łodzi. Kontrakt wyceniony był przez inwestora na 1,8 mld zł, konsorcjum, w którym były Mosty-Łódź, zaoferowało 1,094 mld zł (kolejna oferta to 1,096 mld zł), a Chińczycy dali 756 mln zł.
Roboty mostowe zwycięskie konsorcjum chińskie wyceniło na 79 mln zł, Irlandczycy na 149 mln zł, a pozostali w granicach 190-200 mln zł. Tylko te ostatnie ceny były właściwe. Obawiam się, że mogą wystąpić duże problemy.
- Czy takie jak w przypadku odcinka A1 Świerklany-Gorzyczki, na którego realizację w połowie grudnia 2009 r. rozwiązano umowę z wykonawcą? - To niełatwa decyzja. Nie chciałbym być na miejscu zamawiającego. Autostrada miała być gotowa w sierpniu 2010 r., tymczasem, jeśli dobrze pójdzie, wtedy zostanie dopiero podpisana umowa z nowym wykonawcą.
Apeluję do inwestorów, aby bacznie przyglądali się temu, co się będzie działo na budowach. Zwłaszcza że firmy zagraniczne mają tylu prawników, ilu inżynierów. Firmy polskie bardzo często rezygnują z dochodzenia swoich racji. My uważamy, że przede wszystkim trzeba wykonać robotę. Tymczasem wielu wykonawców zagranicznych rozpoczyna realizację kontraktu od wystąpienia z roszczeniami.
Wiadomo, że podczas budowy zdarzają się nieoczekiwane przeszkody. Mieliśmy taką sytuację na A2 - instalacja gazowa przebiegała obok podpory mostu, uniemożliwiając realizację. Ta przeszkoda nie była uwzględniona w dokumentacji. Decyzję dotyczącą jej usunięcia i zapłaty za związane z tym dodatkowe roboty powinien podjąć niezwłocznie Inżynier Kontraktu, aby nie powodować przestoju na budowie i związanych z tym kosztów. Niestety tak nie było. Zwykle na jakąkolwiek decyzję Inżyniera, wykonawcy czekają - w najlepszym razie - kilka tygodni. Wykonawca może oczywiście zgłosić przestój, przystąpić do obliczenia kosztów tego przestoju, i o ich zwrot zwrócić się następnie do zamawiającego. Mając za cel przede wszystkim terminowe zakończenie budowy, nasza firma z takiej drogi korzysta w ostateczności. Wyznajemy zasadę, że najpierw należy wykorzystać wszelkie możliwości rozwiązania powstałego problemu. W przypadku przytoczonym powyżej przedstawiliśmy zamienne rozwiązanie projektowe, które umożliwiało kontynuowanie robót bez większych przestojów. Zdecydowaliśmy się również na poniesienie dodatkowych nakładów finansowych, mimo że nie uzyskaliśmy ich zwrotu od zleceniodawcy.