Menu

Logowanie

rejestracja
01.05.2009

Kto stoi, ten się cofa

W dzisiejszych czasach firmy nijakie nie mają racji bytu. Aby zdobyć pozycję lidera na rynku, potrzebny jest bardzo wyrazisty wizerunek. I znowu wracamy do szefów firm - od ich ograniczeń, prognoz zależy funkcjonowanie przedsiębiorstwa.

W tej chwili przy podejmowaniu większości decyzji kierujemy się logiką, co oznacza, że używamy tylko lewej półkuli mózgowej. Okazuje się jednak, że przy tej ilości informacji, jakimi jesteśmy bombardowani co dnia, to nie wystarcza. Jeżeli lider potrafi działać także intuicyjnie, czyli włącza także prawą półkulę, podejmuje trafniejsze decyzje. Analizy nie załatwiają wszystkiego. Szczególnie gdy decyzję trzeba podjąć błyskawicznie, logiczne myślenie okazuje się zawodne.

- Przeprowadziliśmy ankietę na temat potrzeb firm. Jeden z respondentów stwierdził, że gdy pracuje się w dużej korporacji, to jest się tylko trybikiem. Przyznał, że nikt nie pyta o jego potrzeby, tylko pewne rzeczy są mu z góry narzucane. Jak można motywować pracownika, nie znając jego potrzeb?


- W tym przypadku ci ludzie nie są motywowani, tylko demotywowani. Właśnie w takiej sytuacji często następuje wypalenie zawodowe u pracowników. A wiadomo, że firma jest tak mocna, jak jej najsłabsze ogniwo.

Pracownik jest motywowany nie tylko pieniędzmi. Gdy już zaspokoi podstawowe potrzeby, zacznie szukać miejsca, gdzie będzie doceniany i będzie mógł się rozwijać. Ten człowiek, mimo że czuje się trybikiem w maszynie, nie odchodzi, gdyż boi się, że nie znajdzie pracy. A osoba, która się boi, nie będzie dobrze pracowała. Takie organizacje prędzej czy później przestają istnieć. Jeśli firma jest mała, rozpad nastąpi szybko, w przypadku korporacji proces ten potrwa dłużej.

Jeszcze raz potwierdza się powiedzenie, że ryba psuje się od głowy. Jeżeli zarząd, prezes nie ma wizji firmy, uważa ją tylko za maszynkę do robienia pieniędzy i nie wykorzystuje potencjału ludzkiego, wtedy taka firma szybko zaczyna upadać. Da się to stwierdzić w prosty sposób - zaczynają odchodzić z niej najlepsi pracownicy.

W bardzo ładny sposób wykorzystali to Japończycy. Jakość firmy zależy tam od jakości ludzi, którzy w niej pracują. Dam prosty przykład, jeżeli pani, która sprząta, źle wykona swoją pracę, handlowiec, który ma przeprowadzić w biurze ważne rozmowy, zamiast na nich skoncentruje się na bałaganie w pokoju. Spowoduje to jego rozdrażnienie, a jego emocje wpłyną na rozmowę z kontrahentem. Ten z kolei, wyczuwając napiętą atmosferę, może odstąpić od transakcji. A czym większe pieniądze wchodzą w grę, tym ludzie są ostrożniejsi.

Nie jest tak, że jedna osoba jest w firmie mniej ważna od drugiej. Traktując pracowników lekceważąco czy przedmiotowo, można spowodować, że firma poniesie olbrzymie straty. Spróbuj sobie tylko wyobrazić, że kontrakt o wartości 100 tys. zł nie zostaje zawarty przez to, że pani sprzątająca nie posprzątała!

Innym ważnym czynnikiem jest postrzeganie. To czy szklanka jest do połowy pusta, czy pełna, zależy od sposobu widzenia świata. My ustaliliśmy, że nie bierzemy udziału w kryzysie, jednak wiele firm się go obawia. Te zaś, które koncentrują się na kryzysie, przyciągną kryzys. Jest to tzw. widzenie tunelowe. Przyciągamy to, na czym się koncentrujemy. A lęki są dodatkowym czynnikiem, który ten proces przyspiesza.

- Czy to oznacza, że jeśli skoncentrujemy się na sukcesie, to go osiągniemy?

- Tak, dlatego że to nasz umysł, nasza psychika decyduje o tym, w którym kierunku pójdziemy. Świat jest taki, jakim go widzimy. Ktoś może zaoponować: no dobrze, ale są jeszcze liczby. Zgoda. Mimo to wciąż słyszymy o bardzo dynamicznie rozwijających się firmach, a słyszymy dlatego, że ich właściciele mieli wizję rozwoju i dążyli do jej realizacji.

Warunkiem sukcesu jest także informowanie klientów o strategii firmy, temu służy właśnie budowa wizerunku. Nie wystarczy, że stworzymy firmę, musi być ona widoczna.

Rynek nie znosi próżni, jeżeli nie jesteśmy na nim widoczni, zawsze znajdzie się ktoś, kto przejmie naszą część. Można go też przyrównać do dużego tortu dzielonego pomiędzy udziałowców. Jeżeli firma handlująca maszynami przestaje być widoczna, na jej miejsce natychmiast wchodzi inna, która oferuje takie same maszyny, lepsze lub nawet gorsze. Okazuje się jednak, że nie ma to znaczenia, jeśli klient pozna naszą firmę z najlepszej strony i zdobędziemy jego zaufanie. Tym sposobem firma, która spoczęła na laurach, straci dużą część rynku. Zgodnie zresztą z zasadą, że kto stoi, ten się cofa.