Z Barbarą Kondrat, podsekretarzem stanu w MinisterstwieTransportu odpowiedzialną za inwestycje realizowane z funduszy unijnych rozmawiają Anna Krawczyk i Henryk Jezierski
Infrastruktura: Pani minister, czy Ministerstwo Transportu podoła wyzwaniom i wykorzysta przyznane fundusze unijne? Czy też grozi nam utrata przyznanych środków?
Barbara Kondrat: Na szczęście nadrobiliśmy zaległości w zakresie finansowania inwestycji ze środków SPOT i nie musimy obecnie zwracać pieniędzy do kasy Komisji Europejskiej. W roku bieżącym będziemy chcieli powtórzyć sukces ubiegłoroczny. Intensywnie pracujemy także przy projektach Funduszu Spójności, ale to nie znaczy, że zniknęły wszystkie przeszkody. Jest ich nadal sporo, w tym szczególnie poza obszarem odpowiedzialności ministra transportu. Należą do nich przede wszystkim różnego rodzaju kwestie środowiskowe, pozyskiwanie gruntów, problemy ze słabo wywiązującymi się z obowiązków kontraktowych wykonawcami itp. Trzeba będzie wygospodarować ogromne środki budżetowe na realizację tak bogatego programu inwestycji (poza pieniędzmi unijnymi).
Każda inwestycja ma być przygotowana za pieniądze krajowe (tylko 10% środków unijnych można wykorzystać na wykup ziemi). Ponadto z budżetu Polski należy sfinansować 15% wartości inwestycji, by uzyskać maksymalnie wysokie dofinansowanie unijne, czyli 85%. Bardzo ważnym działaniem jest stworzenie systemu finansowania inwestycji wieloletnich. W mojej opinii pokonamy wszelkie bariery i zbudujemy nową infrastrukturę transportową dzięki funduszom unijnym.
– Jaka jest naprawdę skala pieniędzy unijnych i ile zamierza się wydać w najbliższym czasie?
– Mamy dwa różne źródła finansowania: Fundusz Spójności – na lata 2004–2006 otrzymaliśmy 2,8 mld euro i Sektorowy Program Operacyjny – Transport – około 1,2 mld euro. Na początku ubiegłego roku wydano grosze: 175 tys. euro, czyli 0,015%. Jeszcze w połowie roku w Komisji Europejskiej prognozowano, że nie uda nam się rozliczyć z kwoty 85,5 mln euro. Dzięki podjętym wysiłkom zrefundowaliśmy 182 mln euro, czyli dwukrotnie więcej, niż było trzeba, aby nie oddawać pieniędzy.
W ramach SPOT chcemy wydatkować w roku bieżącym 600 mln euro, tak by na przyszły rok zostało jeszcze ok. 500 mln euro i by program został ostatecznie zrealizowany. Planujemy także zrefundować w roku bieżącym koszty inwestycji finansowanych z FS na kwotę 500 mln euro.
Warunkiem otrzymania refundacji jest przedstawienie zapłaconych faktur za wykonaną pracę. Ministerstwo Transportu na bieżąco zajmuje się monitoringiem wszystkich projektów i refundacją kosztów.
W terenie natomiast sprawdzamy prawidłowość prowadzenia inwestycji, identyfikujemy problemy i pomagamy je rozwiązywać. Na szczęście istnieje możliwość przesuwania środków między inwestycjami, aby wybrać te, które mają szansę powodzenia, tzn. zostaną zrealizowane i rozliczone w określonym czasie. Zaczniemy to robić już w maju br.
Jeszcze w roku bieżącym zaczną napływać do Polski fundusze Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko. Na inwestycje infrastrukturalne otrzymamy ponad 19 mld euro. Jeżeli do unijnego wkładu dodamy środki krajowe to w optymistycznym wariancie na realizację zaplanowanego do końca 2013 r. programu będziemy dysponować kwotą 26 mld euro.
– A jak wyglądają inwestycje regionalne? – Minister transportu odpowiada za drogi krajowe i autostrady, a minister rozwoju regionalnego za inwestycje regionalne. Główne środki, jakie minister transportu przekaże regionom, to 300 mln euro na drogi krajowe w miastach na prawach powiatu w sieci TEN-T i 300 mln poza siecią. Będą też środki przeznaczone na zakup taboru kolejowego, na projekty intermodalne oraz bezpieczeństwo ruchu drogowego.
Gdy tylko Unia Europejska przyjmie Program Infrastruktura i Środowisko na lata 2007–2013, ogłoszony zostanie konkurs na wybór projektów zgłoszonych przez miasta na prawach powiatu. Im lepiej będzie przygotowany projekt, tym większą będzie miał szansę na uzyskanie finansowania.
– Ważną rolę w rozwoju infrastruktury odgrywają podwykonawcy. Czy nie należałoby im poświęcić więcej troski? – Należy stworzyć prawo, które będzie chroniło podwykonawców przed nieuczciwymi wykonawcami, którzy nie regulują swoich zobowiązań. Małe firmy często zaciągają kredyt, który spłacają z zapłaty za wykonaną usługę. Gdy nie otrzymują pieniędzy, stają przed widmem bankructwa. Bardzo bym chciała, wprowadzić obowiązek składania oświadczenia przez firmy uczestniczące w przetargu o uregulowaniu zobowiązań wobec podwykonawców. Sądzę, że w przyszłości będziemy więcej informowali społeczeństwo o prob- W mojej opinii pokonamy wszelkie bariery i zbudujemy nową infrastrukturę transportową dzięki funduszom unijnym lemach z nieuczciwymi wykonawcami, aby mobilizować ich do rzetelnej i terminowo wykonanej pracy. Ale oczywiście większość wykonawców właściwie realizuje swoje obowiązki i problemów nie należy uogólniać.