Klimm zrezygnował z możliwości, jakie dawał żelbet, by swobodnie operować akceptowaną wówczas konwencją przydającą architekturze historyzmu, unikał jednak kopiowania form historycznych, raczej swobodnie je przetwarzał. Oceniając jego dzieło z tej perspektywy, trudno odnaleźć w nim elementy historyzmu. To raczej architektura gotyku pozbawiona form gotyckich - występujące w wieży właściwe dla gotyku sklepienia żebrowe (między filarami) mają formę uproszczoną jak w stylu romańskim. Klimm chętnie posługuje się przy tym językiem secesji - Jugendstilu. Jedną z najznakomitszych tego typu form jest rzeźba „Panny wodnej" umieszczona w cokole wieży.
Swobodnie interpretując spadek przeszłości, Klimm rozbił monumentalną bryłę wieży ciśnień na wiele członów, zróżnicowanych w cokole, konstrukcji wsporczej i ścianie osłonowej - głowicy - zbiornika. Przydając temu zróżnicowany detal ceglanych elewacji, rozbudowanych partii przykrycia głowicy, wzbogacił krajobraz miasta o budowlę na wskroś romantyczną, odwołującą się do ikonografii ponurego klasztoru, baśniowego zamku (siedziby mitycznego ducha wody) czy też rzeźby przestrzennej operującej zrozumiałą dla współczesnych symboliką. Motyw wody - aqua vita - przewija się bezustannie, a to w relacji ażurowego trzonu z głowicą, a to w bogatej ornamentyce elewacji i połaci dachowych, a to w rzeźbiarskim wykończeniu sterczyn, lukarn i wieżyczek wieńczących dach głowicy, czy wreszcie w bogactwie aplikacji, wśród których poczesne miejsce zajmuje kamienna płaskorzeźba.
Opisywana budowla nie jest jednak ani klasztorem, ani zamkiem, tylko czerpiącym z europejskiego dziedzictwa cywilizacyjnego i wywierającym wrażenie dziełem techniki. Pobrzmiewa w nim melodia historyzmu, ale wyrażana współczesnym instrumentarium, do którego należą najnowocześniejsze materiały (żelbet) i technologie, skrywane bogactwem formy i detalu.
Wieża ciśnień to jedyna budowla we Wrocławiu wpisana w zwarty układ urbanistyczny i stanowiąca jego dominantę. Zamykała dawną ul. Kirasjerów (dziś gen. Hallera) tak jak łuk tryumfalny zamyka Pola Elizejskie. Przez wiele lat służyła zaopatrzeniu w wodę południowych dzielnic, a jej cokół pełnił funkcje bloku mieszkalnego dla personelu technicznego. Niestety nie zdołała się oprzeć procesom modernizacji techniki wodociągowej. W połowie lat 60. XX w. pełniła już tylko rolę zbiornika wyrównawczego sieci miejskiej, następnie rezerwowego, aż w 1985 r. całkowicie wyłączono ją z ruchu. Późniejsze jej losy były typowe dla „czasu pogardy", kiedy to obiekty wyeksploatowane czy wiekowe porzucano.
W połowie lat 90. wystawiono ją na sprzedaż. Nowy właściciel ambitnie podjął się odbudowy szacownej budowli, z pietyzmem restaurując ceglane elewacje, detal, wnętrza. Rok temu owa perła budownictwa przemysłowego otworzyła swe podwoje dla społeczeństwa, ale już w nowej roli: restauracji, kawiarni, galerii sztuki.