
Ociepleniu klimatu zawsze towarzyszy wzrost zawartości gazów cieplarnianych w atmosferze. Największy udział ma para wodna, w mniejszych ilościach występują: dwutlenek węgla, metan, tlenki azotu i ozon. W ciągu ostatnich 400 tysięcy lat - jeszcze bez udziału człowieka - zawartość CO2 w powietrzu, jak tego dowodzą rdzenie lodowe z Antarktydy, już czterokrotnie była zbliżona, a nawet wyższa od obecnej. Ogrzewające się oceany mają mniejszą zdolność absorbowania dwutlenku węgla, a zmniejszanie się obszaru wieloletniej zmarzliny prowadzi do szybszego rozkładu zawartych w gruncie związków organicznych i tym samym do zwiększonej emisji gazów cieplarnianych. Od miliardów lat aktywność wulkaniczna Ziemi wzdłuż granic płyt litosfery, skrywająca się przeważnie pod powierzchnią oceanów, stale dostarcza CO2 do atmosfery, choć z różną intensywnością. W geosystemie poprzez proces fotosyntezy gaz ten jest usuwany z atmosfery do biosfery i litosfery, wiązany jest w organizmach żywych - w tym w węglanowych skorupkach organizmów morskich, a po ich obumarciu magazynowany w olbrzymich pokładach wapieni na dnie mórz i oceanów. Na lądzie wiązany jest w różnych osadach organicznych.
Zdaniem naukowców z PAN należy zachować daleko posuniętą powściągliwość w przypisywaniu człowiekowi wyłącznej czy choćby tylko największej odpowiedzialności za zwiększoną emisję gazów cieplarnianych, gdyż prawdziwość takiego twierdzenia nie została udowodniona. Szczegółowy monitoring pomiarów klimatycznych prowadzony jest ponad 200 lat (w historii naszej planety jest to czas stosunkowo krótki) i dotyczy tylko części kontynentów - ok. 28% globu. Badania ogromnych przestworzy oceanów rozpoczęły się zaledwie 40 lat temu. Część starszych stacji pomiarowych, założonych niegdyś na obrzeżach miast, dziś znalazła się w ich obrębie, co skutkuje wzrostem mierzonych wartości temperatury. Reasumując: krótkie okresy pomiarowe nie dają pewnych podstaw do tworzenia wiarygodnych modeli zmian termicznych na powierzchni Ziemi, a ich poprawność jest trudna do weryfikacji.
Naukowcy nie wykluczają, że w pewnej części wzrost ilości gazów cieplarnianych, w tym CO2, związany jest z działalnością człowieka. Nieuzasadnione jest jednak podejmowanie radykalnych i ogromnie kosztownych działań gospodarczych zmierzających do redukcji emisji jedynie wybranych gazów cieplarnianych.
Brakuje wcześniejszej analizy zachodzących zmian klimatu, uwzględniającej wielość czynników decydujących o występowaniu konkretnych procesów w geosystemie. Prowadzi to do nadmiernych uproszczeń i błędnych wniosków. Błędne mogą być także decyzje polityków podejmowane w oparciu o niekompletny zespół danych. Jak czytamy w oświadczeniu Komitetu: „W takich warunkach łatwo o - przystrojony poprawnością polityczną - lobbing inspirowany przez kręgi zainteresowane na przykład sprzedażą szczególnie kosztownych, tak zwanych ekologicznych, technologii energetycznych bądź składowaniem (sekwestracją) CO2 w złożach już wyeksploatowanych. Z przyrodniczą rzeczywistością nie ma to wiele wspólnego".
Komitet Nauk Geologicznych PAN wskazuje na inne uzasadnione działania ograniczające emisję CO2. W pierwszym rzędzie należy zaprzestać ekstensywnych wylesień, szczególnie w rejonach tropikalnych. Warto też podjąć działania adaptacyjne, które będą łagodzić skutki obecnego trendu ociepleniowego. Komitet wskazuje na konieczność podjęcia wielodyscyplinowych, opartych na wszechstronnym monitoringu badań i modelowaniu wpływu na klimat również innych zmiennych czynników, nie tylko stężenia CO2. Zdaniem naukowców jedynie takie podejście przybliży nas do pełnego rozpoznania przyczyn zachodzących zmian klimatu.