Menu

Logowanie

rejestracja
01.07.2007

Czy wystarczy nam BBI?

Bugusław Jankowski

BBI? Co to takiego? Chodzi o nowy port lotniczy Berlina, a właściwie gruntownie rozbudowane i unowocześnione lotnisko Schönefeld, które ma być gotowe już w 2011 r.


Tym przekornym tytułem nawiązuję do przypisywanego Ministerstwu Transportu i jego wiceszefowi Eugeniuszowi Wróblowi poglądu, że rozwijająca się w krajach ościennych infrastruktura lotniskowa całkowicie zaspokoi potrzeby naszego regionu Europy, czyli również Polski. Faktycznie, ze Szczecina do Berlina jest ledwo 150 km, z Poznania do Berlina tylko 250 km, niewiele więcej z Wrocławia do Lipska i Pragi, a około 300 km z Katowic do Wiednia.

Jeżeli istniały w tej kwestii jakiekolwiek wątpliwości, to minister Wróbel osobiście je rozwiał, gdy 4 lipca 2006 r. pokazał w Katowicach planszę zatytułowaną „Przyszły port centralny dla Polski", opatrzoną pytaniem: „Czy w świetle kończonych inwestycji lotniskowych w tej części Europy jest potrzeba takiego portu w Polsce?".

Kontynuując ofensywę przeciwko centralnemu lotnisku dla Polski, dwa tygodnie później w „Gazecie Prawnej" z 19 lipca 2006 r., w trakcie debaty na temat infrastruktury lotniskowej, minister Wróbel zapytał: „Czy centralny port lotniczy powinien w ogóle w Polsce powstać? - I dodał: - Szczególnie w kontekście tego, co obecnie wiemy o perspektywach rozwoju transportu lotniczego w Polsce, Europie i na świecie. Trzeba bowiem pamiętać, że wokół nas także powstają nowe lotniska". Zaś na koniec dyskusji spytał retorycznie: „A dlaczego nie rozbudować Okęcia?".

Wywołanie tego tematu wkrótce zaowocowało doniesieniami prasowymi o planach budowy drugiej, równoległej drogi startowej na Okęciu i wiążącej się z tym konieczności przesunięcia projektowanej drogi ekspresowej między Konotopą a Ursynowem.

Jak widać, aktualni decydenci transportowi fundują nam odwrót od utrwalonego - zdawało się - poglądu, że wobec nieustannie rosnącego ruchu lotniczego główne lotnisko Polski musi zostać przeniesione ze skraju stolicy w rejon zdecydowanie mniej zaludniony, by nie pogarszać jakości życia setek tysięcy mieszkańców Warszawy.