Menu

Logowanie

rejestracja
01.11.2009

Dlaczego wciąż nam pod górkę, czyli problemy przewoźników kolejowych

Beata Kopeć

Marek Zaleśny, członek zarządu ds. handlowych PKP Cargo SA

Pożądany model rynku przewozów towarowych mógłby wyglądać następująco: państwo czuwałoby nad stworzeniem jednakowych warunków rozwoju dla wszystkich uczestników rynku, a poszczególne gałęzie transportu komplementarnie uzupełniałyby swoją ofertę w celu optymalizacji przewozów. Wyjście z recesji gospodarczej, wzrost wolumenu przewozów, uczciwa konkurencja i przede wszystkim zrównoważony rozwój transportu w całej Europie to zapewne najbardziej właściwy i oczekiwany kierunek rozwoju sytuacji.

Janusz Wellman, wiceprezes Rail Polska Sp. z o.o.

Jak powinien funkcjonować rynek? Powinna istnieć zdrowa konkurencja, przy której wygrywa lepiej zorganizowany, sprawny przewoźnik, mający równe z innymi prawa dostępu do infrastruktury kolejowej, a w szczególności do torów rozładunkowych i terminali przeładunkowych. Po właściwej, a nieuniknionej konsolidacji, na rynku przewozów towarowych za kilka, może kilkanaście lat pozostanie kilkunastu niezależnych przewoźników (dziś jest ich około 40). Pod warunkiem uporządkowania spraw dostępu do infrastruktury i wschodnich przejść granicznych, rynek ten będzie miał szansę się rozwijać. Gdyby jeszcze powstała koncepcja polityki transportowej i była realizowana... Ale to chyba utopia.

Artur Pielech,
członek zarządu i dyrektor ds. marketingu i sprzedaży CTL Logistics

Aby rynek mógł się dalej rozwijać, konieczne są pewne zmiany - przede wszystkim wydzielenie PKP PLK SA ze struktur PKP SA. Chodzi o to, by dostęp do infrastruktury był równy dla wszystkich i by stawki za niego były ustalane w oparciu o przesłanki rynkowe, a nie był poddany wpływowi interesów przewoźników z grupy PKP. Niezbędne jest także obniżenie tych stawek; przy ich obecnej wysokości niemożliwy jest na przykład rozwój przewozów kontenerowych.