Z Januszem Olejnikiem, wiceprezesem zarządu Lafarge Kruszywa Sp. z o.o. rozmawia Anna Krawczyk
Infrastruktura: Panie prezesie, trzeci i czwarty kwartał zeszłego roku pokazał zarówno inwestorom jak i wykonawcom, jak bardzo istotną kwestią jest dowóz kruszyw, a raczej jego brak, na plac budowy. Największe inwestycje są jednak jeszcze przed nami. Co zatem należy zrobić, aby zapobiec ubiegłorocznej sytuacji? Janusz Olejnik: Prawdą jest, że niektórzy wykonawcy musieli czekać na materiały budowlane nawet miesiąc. Spowodowane było to wieloma czynnikami. Do tej pory byliśmy przyzwyczajeni do sytuacji, gdy wagony zamawiane w PKP Cargo były wcześniej lub później podstawiane. Teraz jednak, gdy PLK i PKP Cargo stały się oddzielnymi firmami, sytuacja uległa zmianie. W tej chwili PKP Cargo zamawia trasy dowozu w PLK. Kiedy jednak trzeba zrealizować kurs poza ustalonymi trasami, pojawia się problem, bo po pierwsze trzeba dopłacać za nową trasę, a po drugie czekać na realizację transportu nawet do 7 dni. Z punktu widzenia kolei jest to słuszne, bo dyscyplinuje wszystkich uczestników ruchu. Zgadzam się z tym, ale system wymaga dopracowania i koordynacji ze strony PKP Cargo, PLK i odbiorców. W tym roku planujemy przewieźć 3,2 mln ton kruszyw. Wystąpiliśmy, więc do PKP Cargo o wyznaczenie koordynatora, który będzie pilotował naszą firmę. Jego zadaniem będzie pomoc w usprawnieniu przebiegu pociągów.
- Mamy za sobą pierwszy miesiąc tego roku, czy można już dokonać podsumowania? - Jak na razie przewozy przebiegają bardzo sprawnie. PKP Cargo wywiązało się z prawie wszystkich zamówionych przez nas przewozów. Także część odbiorców stanęła na wysokości zadania i odebrała kruszywa. Niestety pozostali odmawiali przyjmowania pociągów, stanęliśmy, więc wobec konieczności wysyłania transportów na nowych, niezamówionych trasach. Jest to sytuacja bardzo niekorzystna, bo w momencie niewykorzystania kursów musimy za nie płacić 25% stawki. Podpisujemy, więc umowy ze wszystkimi odbiorcami na miesięczny harmonogram dostaw. W przyszłości, w przypadku rezygnacji z dostawy, odbiorcy muszą liczyć się z tym, że następny transport z kruszywem dotrze do nich za miesiąc, bo wcześniej nie będzie możliwości dowozu koleją.
- Czy istnieją trasy, gdzie przewóz kruszyw może być utrudniony?
- Najwięcej kruszyw wozi się z Dolnego Śląska, bo tam też jest najwięcej producentów. Tutaj może dojść do bardzo trudnej sytuacji, bo niektóre stacje obsługują kilku producentów. Będą więc oni konkurować pomiędzy sobą o wagony. Ĺťeby temu zapobiec, trzeba zoptymalizować cały proces dostaw, aby wagony były w ciągłym ruchu. O ile załadunek towarów, także w opinii PKP Cargo, przebiega bardzo sprawnie, o tyle przejazd, a szczególnie rozładunek należałoby przyspieszyć. W tej chwili rozładunek zajmuje średnio ok. 48 godzin. Na czas ten składa się podstawienie wagonów, pobyt na bocznicy i rozładunek. Nie możemy natomiast otrzymać informacji ile trwa samo rozładowanie, bo kolej tego nie kontroluje. Czas rozładunku liczony jest przez kolejarzy od momentu wjazdu do wyjazdu ze stacji. Moim zdaniem można ten proces z powodzeniem przyspieszyć.
Inną kwestią, utrudniającą przewozy, są remonty torów kolejowych. Powiem może przewrotnie, ale im więcej środków otrzymamy z Unii Europejskiej na ten cel, tym wolniej będą jeździć pociągi.