Menu

Logowanie

rejestracja
01.10.2008

Uniknąć drugiej Rospudy

Z Tomaszem Podgajniakiem, wiceprezesem zarządu spółki PROEKO CDM, rozmawiają Anna Krawczyk i Henryk Jezierski


Infrastruktura: Czy kwestie środowiskowe, w tym program Natura 2000, nie spowolnią realizacji inwestycji infrastrukturalnych?

Tomasz Podgajniak
: Wymagania ochrony środowiska nie spowalniają inwestycji, jeżeli w procesie przygotowawczym inwestor w odpowiednim czasie i w odpowiedni sposób je uwzględni. Dziś nagminną praktyką jest, że najpierw ustala się lokalizację i rozpoczyna inwestycję, a potem nagle inwestor zaczyna się martwić, czy wręcz potykać o kwestie środowiskowe. Takie podejście świadczy o braku profesjonalizmu oraz o ignorowaniu prawa. Konstytucyjna zasada zrównoważonego rozwoju, nakazująca uwzględnianie wymiaru środowiskowego przy programowaniu i realizowaniu procesów gospodarczych i społecznych, obowiązuje przecież w Polsce już od 11 lat!

- Sporo trudności nastręcza uzyskanie decyzji środowiskowych, na co skarżą się inwestorzy. Czy nie jest to wynikiem nieprzestrzegania zasady zrównoważonego rozwoju?

- Chodząc na skróty, wpada się w rozmaite pułapki. Paradoksalnie wszystkie te specustawy, które miały przyspieszać proces inwestycyjny, przez to, że ignorują różnego rodzaju uwarunkowania, w tym ważne kwestie przyrodnicze i przestrzenne, tylko go wydłużają.

Specustawa drogowa pozwala np. pomijać plany zagospodarowania przestrzennego, co oczywiście wywołuje protesty ludzi, którzy są z tego powodu pokrzywdzeni. Rodzi to nie tylko problemy środowiskowe, lecz także społeczne, ponieważ kwestie własności i spadku wartości nieruchomości są w polskim prawie słabo uregulowane. Ludzie szukają innych dźwigni, które by mogły proces inwestycyjny powstrzymać, i taką dźwignią staje się ochrona środowiska.

Bardzo często lokalne komitety, zwłaszcza te protestujące przeciwko inwestycjom liniowym, szermują hasłami ochrony środowiska, gdy tak naprawdę bronią własnego, wąsko pojmowanego interesu. Przykładem protest przeciwko rozbudowie oczyszczalni Czajka w Warszawie, inwestycji jak najbardziej prośrodowiskowej, niezbędnej dla funkcjonowania miasta zgodnie z prawem. Interes lokalny, obawa przed spadkiem wartości nieruchomości sprawiły, że przeciw tej inwestycji zmobilizowało się 10-12 tys. ludzi. Zaczęto aktywnie działać przeciw rozbudowie, ale w moim przekonaniu przy okazji strzelono sobie w kolano, gdyż bez takiego nagłośnienia sprawy spadek wartości nieruchomości pewnie by nie nastąpił.

Innym problemem jest, że mamy bardzo bogate środowisko przyrodnicze, ale stosunkowo słabo rozpoznane. Zaryzykowałbym tezę, że to, co dziś wiemy o już wskazanych obszarach naturowych, czyli o ok. 9% powierzchni kraju, nie daje pełnego obrazu tego bogactwa, a jeszcze mniej wiemy o walorach terenów pozostałych. Dyrektywy unijne (siedliskowa i ptasia) wskazują jednak, że możemy odstąpić od ustalania pewnych obszarów, jeżeli ich powszechność jest tak duża, że rezygnacja ze statusu ochronnego nie spowoduje zmniejszenia różnorodności biologicznej w skali kraju.

W sumie w tym obszarze występuje kilka barier - bardzo poważna bariera rozpoznania terenów naturowych - na jej usunięcie Ministerstwo Środowiska zamiast 300 mln ma do dyspozycji zaledwie kilka mln zł; bariera sądownicza - rozpoznanie sprawy trwa czasami nawet 3 lata; wreszcie wspomniane już wykorzystywanie ochrony środowiska, jako zastępczego sposobu blokowania niechcianych inwestycji.