Menu

Logowanie

rejestracja
01.05.2008

Uchylanie furtki

Ministerstwo infrastruktury pracuje aktualnie nad Ustawą koncesyjną, przygotowywane są też nowelizacje ustaw o zamówieniach publicznych i partnerstwie publiczno-prywatnym. O skomentowanie przygotowywanych zmian poprosiliśmy Adrianę Bronikowską, Arwida Mednisa i Michała Kurzyńskiego, radców prawnych z kancelarii Wierzbowski Eversheds, którzy uczestniczą w pracach legislacyjnych.

Infrastruktura: Wprawdzie mamy już przykłady funkcjonowania partnerstwa publiczno-prywatnego w praktyce, lecz ta forma współpracy wymaga jeszcze doszlifowania. Na czym przygotowujący ustawę o PPP powinni się przede wszystkim skupić?

Arwid Mednis: Prace nad ustawą poprzedziły konsultacje w sprawie opracowania nowego projektu, w których uczestniczyli przedstawiciele rządu i Lewiatana. W przyjętej i skierowanej do uzgodnień międzyresortowych wersji rezygnuje się m.in. z bardzo zawiłych procedur wstępnych, tzw. analiz. Obie strony zgadzają się, że powinny one pozostać, ale w mniej skomplikowanej i sformalizowanej postaci.

Miejmy nadzieję, że jeżeli w tej lub podobnej wersji ustawa przejdzie, ustawodawca nie upoważni ministra, by wydał rozporządzenie na temat szczegółowych wytycznych co do zawartości analiz.

Dotychczasowa ustawa dawała ministrowi nadmierne pole do popisu. Projekty inwestycji nie powstają, ponieważ wymaganych analiz jest zbyt dużo, a samo przedsięwzięcie staje się nader skomplikowane i drogie. Jeżeli decydujący się na realizację jakiegoś projektu wójt czy burmistrz zorientuje się, w jakim zakresie musi sporządzić analizy, to przede wszystkim przestraszy się kosztów.

Z prawnego punktu widzenia jest to obecnie podstawowa przeszkoda, która mogłaby przestać istnieć, gdyby np. minister gospodarki albo ktoś na jego zlecenie opracował propozycje standardowych analiz.

Adriana Bronikowska:
Należy także pamiętać o aspekcie psychologiczno-politycznym. Obecnie obserwujemy większą wolę akceptacji współpracy partnerów publiczno-prywatnych. Nie postrzega się już jej jako źródła nadużyć. Żartobliwa propozycja, żeby dopisać czwarte „p" - prison po angielsku, a po polsku „prokurator", straciła na aktualności.

- Obawy poprzedniej ekipy bez wątpienia miały wpływ na PPP. Co jednak było ich powodem?


Michał Kurzyński: Oddanie przez sektor publiczny infrastruktury w ręce sektora prywatnego stanowiło dla poprzedniego rządu rzecz trudną do zaakceptowania. Obawiano się, że prywatny przedsiębiorca będzie zarabiał na strukturze państwowej zbyt dużo pieniędzy. W istocie negatywne nastawienie wynikało z nieznajomości rzeczy.

Przy dobrze skonstruowanej umowie przedsiębiorca prywatny ponosi też spore ryzyko. Dysponując większą wiedzą i praktyką w zarządzaniu pieniędzmi, powinien zrealizować projekt taniej niż sektor publiczny.

Jednym z najbardziej istotnych elementów jest know-how. Chodzi o to, żeby rzeczywiście zaangażować specjalistę. Jest rzeczą niemożliwą, by rząd czy sektor publiczny był biegły w każdej dziedzinie. Tymczasem sektor prywatny wyspecjalizował się w tych wszystkich sferach, które są z reguły bardzo skomplikowane, także w takim zarządzaniu, żeby dane przedsięwzięcie przynosiło zysk.

A.B.: Każdy z podmiotów powinien ponosić odpowiedzialność za konkretne działania. Ryzyko związane z budową obiektów i ich zarządzaniem powinno obciążać partnera prywatnego, natomiast opracowanie i racjonalna realizacja głównych przedsięwzięć, zwłaszcza infrastrukturalnych, powinny należeć do zadań sektora publicznego.