- Czy ostrożnie podchodzący do nowinek Polacy mają szansę stać się wprowadzającymi innowacyjne rozwiązania Europejczykami? - Innowacyjność jest teraz w cenie. Co kilka dni odbywają się konferencje na różne tematy gospodarcze, gdzie pojawia się to modne ostatnio pojęcie. Powinniśmy przy tym rozróżnić działania proinnowacyjne, czyli promocję nowych, wartych uwagi działań, od innowacyjności, która oznacza zastosowanie tych rozwiązań w praktyce, np. wprowadzenie na rynek konkretnego urządzenia wykorzystującego najnowsze technologie. Projekty naukowe spełnią swoje zadanie, jeśli będą wdrażane. Należy tu podkreślić konieczność współpracy świata nauki ze światem przemysłu. Zwracam uwagę, że stopień innowacyjności można zmierzyć efektywnością projektu dla gospodarki.
Unia Europejska wskazuje innowacyjność jako oznakę postępu i promuje tego rodzaju projekty w 7. Programie Ramowym. Udział Polski w porównaniu do innych krajów jest jednak ograniczony. Dzieje się tak dlatego, że konkurencja ze strony wielkich zachodnich instytutów naukowych jest zbyt silna. W ostatnich latach nastąpiła ogromna konsolidacja w obszarze nauki. Dominują duże organizacje badawcze, które dysponują znacznymi środkami finansowymi oraz dużym potencjałem badawczym złożonym z ludzi, aparatury i pomysłów.
Instytuty w Polsce mogą szukać dróg rozwoju we współpracy z potężniejszymi od siebie partnerami lub odnaleźć obszary, w których jest jeszcze dla nich miejsce.
Nasz Instytut stara się uczestniczyć w przedsięwzięciach określanych przez Ministerstwo Gospodarki jako zadania priorytetowe. Taką dziedziną, w której będą one w najbliższym czasie występować, jest np. bezpieczeństwo w górnictwie węglowym czy w górnictwie miedziowym. Już realizujemy od jakiegoś czasu różne projekty i mamy dalsze pomysły. Biorąc udział w budowaniu krajowej gospodarki, nie możemy spocząć na laurach. Aby utrzymać się na powierzchni, musimy przyłożyć się do pracy i wykorzystać ten potencjał, którym dysponujemy, oraz sprzyjającą sytuację i czas.
- Jakie wyzwania czekają polską naukę, w sytuacji gdy sukces w Europie odnoszą najsilniejsi? - Stajemy przed pytaniem, czy polska nauka jest w stanie sprostać konkurencji ze strony zachodnich instytutów badawczych. Aby móc realizować większe projekty i zaistnieć na tym trudnym rynku, chcielibyśmy stworzyć większe centrum badawcze w Europie Środkowo-Wschodniej. Rozmawiałem już na ten temat z przedstawicielami instytutów naukowych z Czech, Słowacji i zza naszej wschodniej granicy. Na razie nastawienie jest pozytywne. Od strony organizacyjnej stworzenie takiego centrum jest kwestią 2-3 miesięcy współpracy; należy ustalić wspólny program działania, podpisać odpowiednie umowy. O wiele trudniejszym zadaniem jest wdrożenie w życie zamierzeń i stworzenie naprawdę znaczących projektów w istotnych obszarach nauki. Chodzi o to, by centrum naukowe Europy Środkowo-Wschodniej nie było li tylko kwiatkiem do kożucha, lecz konkurentem dla największych ośrodków badawczych.