Za lotniskiem Okęcie w Warszawie ogromne hałdy starego, pokruszonego betonu czekają na rozpoczęcie budowy południowej obwodnicy Warszawy na odcinku węzeł Lotnisko-węzeł Puławska. Jeszcze kilkanaście lat temu niewielu projektantów i wykonawców inwestycji budowlanych zastosowałoby ten materiał powtórnie - opowiada Stefan Góralczyk, dyrektor Instytutu Mechanizacji Budownictwa i Górnictwa Skalnego w rozmowie z Anną Krawczyk i Beatą Kopeć
Infrastruktura: Jednym z elementów europejskiej strategii surowcowej jest promocja recyklingu oraz nacisk na rozwój surowców wtórnych. Jak to wygląda w naszym kraju? Stefan Góralczyk: Polscy producenci stawiają dopiero pierwsze kroki, jeśli idzie o wdrażanie tej strategii. W ciągu kilku ostatnich lat zmieniło się jednak bardzo wiele. Proszę zwrócić uwagę, jak obecnie wygląda rozbiórka starych budynków. Obok innych urządzeń zwykle stoi kruszarka, zatem materiał zostaje powtórnie wykorzystany.
Dla Unii Europejskiej, która musi sprowadzać surowce mineralne, recykling materiałów i ich powtórne użycie jest jednym ze sposobów na uniezależnienie się od importu oraz rozwiązaniem części problemów związanych ze składowaniem odpadów.
Oczywiście producenci kruszyw z surowców naturalnych nie będą zadowoleni, gdyż surowce wtórne stanowią konkurencyjny produkt. Jednak nie możemy już składować odpadów na hałdach. Według statystyk wykorzystanie odpadów w Polsce kształtuje się na poziomie 90%. W rzeczywistości jednak tak nie jest. Dotychczas zagospodarowanie oznaczało po prostu składowanie, obecnie to nie wystarcza. Odpady należy przetworzyć lub wykorzystać w tej postaci, w jakiej są. Przykładem wtórnego wykorzystania odpadów są żużle stalownicze. Jeszcze na początku lat 90. ich wykorzystanie było znikome. Po zastosowaniu odpowiednich technologii przeróbki oraz ustaleniu wymagań jakościowych dla zastosowania kruszywa z tego surowca stały się one konkurencyjne dla kruszyw naturalnych.
Coraz więcej wykonawców i producentów zadaje nam pytania, jak można wykorzystać surowce wtórne. Należy się spodziewać, że najbliższe lata przyniosą nowe rozwiązania, zarówno w zakresie technologii maszyn i urządzeń, jak i zmian w funkcjonowaniu przedsiębiorstw. Kruszywa sztuczne i z recyklingu są najbliższą przyszłością infrastruktury budowlanej.
- Co jest motorem tych zmian, o których Pan mówi? - Największe zmiany związane są z wejściem na nasz rynek nowych, europejskich technologii, które pojawiły się wraz z koncernami europejskimi. Od początku lat 90. XX w. do dzisiaj nastąpił kolosalny postęp w technologii maszyn budowlanych i stosowanych na budowach materiałach. Nie byliśmy przygotowani do zmierzenia się z konkurencją, która przyszła z Zachodu.
Niektórzy twierdzą, że była to nieuczciwa walka. Moim zdaniem po prostu nie byliśmy w stanie stawić czoła zagranicznym specjalistom od handlu i marketingu, choć ani nasze produkty nie były gorsze, ani nasi specjaliści nie ustępowali umiejętnościami zachodnim pracownikom. Walkę przegraliśmy i zachodnie firmy przejęły nasz rynek maszyn budowlanych. Niestety nie jesteśmy w stanie konkurować z firmami, których nakłady na rozwój i badania wynoszą tyle, ile przeznacza się na całą polską naukę.
Jeśli chodzi o nasz Instytut, nadal zajmujemy się konstrukcją maszyn budowlanych, ale musimy szukać luk, którymi duże koncerny nie są zainteresowane. Projektujemy „perełki" potrzebne na rynku i dzięki temu jesteśmy doceniani.