Menu

Logowanie

rejestracja
01.03.2009

Problemy zarządzania zasobami wodnymi

Z Antonim Tokarczukiem, dyrektorem Izby Gospodarczej „Wodociągi Polskie" organizatorem targów WOD-KAN, rozmawia Anna Krawczyk


Infrastruktura: Jako organizacja samorządu gospodarczego Izba zabiega o stworzenie dogodnych warunków dla funkcjonowania sektora wodno-kanalizacyjnego. Proszę powiedzieć, co jest największą bolączką sektora i które kwestie wymagają pilnego załatwienia?
Antoni Tokarczuk: Polska zużywa rocznie do różnych celów prawie 11 mld m3 wody, czyli dwa razy więcej niż mieści się w Zatoce Puckiej. Aby woda dotarła do każdego odbiorcy w kraju, musi przebyć rurami 230 tys. km, co stanowi sześciokrotną długość równika. Łączna ilość odprowadzanych do wód lub gruntu ścieków wynosi ok. 9 mld m3, w tym 2,1 m3 wymagających oczyszczenia. Około 11% w ogóle nie trafia do oczyszczalni. Biorąc pod uwagę wielkość rezerw wody zdatnej do spożycia, należymy do najuboższych krajów Europy. Poprawa tego stanu wymaga czasu i ogromnych nakładów finansowych.

Szczegółową listę przedsięwzięć do natychmiastowej realizacji zawierał już uchwalony 5 lat temu przez Radę Ministrów Krajowy Program Oczyszczania Ścieków Komunalnych (KPOŚK). W wyniku jego późniejszej aktualizacji ustalono, że do końca 2015 r. mamy wybudować lub zmodernizować 1734 oczyszczalnie ścieków oraz ok. 37 tys. km sieci kanalizacyjnej. Koszt realizacji tego gigantycznego przedsięwzięcia, szacowany pierwotnie na ok. 43 mld zł, wzrósł obecnie do ponad 70 mld zł. Trzy czwarte nakładów ma być przeznaczone na rozwój sieci kanalizacyjnej, reszta na budowę i modernizację oczyszczalni ścieków.

Duża część inwestycji jest w trakcie realizacji, ale Izba Gospodarcza „Wodociągi Polskie" ma poważne obawy, czy tak ambitny projekt uda się w terminie, tj. do 2015 r., zrealizować. Bez zgody Komisji Europejskiej na wydłużenie okresu wykorzystywania środków unijnych, bez ponownego przeanalizowania wcześniejszych alokacji oraz selekcji inwestycji w ochronie środowiska pod kątem realizacji unijnych zobowiązań wydaje się to niemożliwe.

Wzrost kosztów materiałów i usług budowlanych, niestabilne kursy złotego i euro, ograniczony dostęp do kredytów wywołany globalnym kryzysem mogą zakłócić wykonanie wielu zadań inwestycyjnych. Ponieważ jednak wyłącznie rząd jest władny decydować, od miesięcy apelujemy o podjęcie odpowiednich działań.

Niespełnienie wymagań traktatowych grozi bowiem bardzo dotkliwymi dla Polski konsekwencjami.