Menu

Logowanie

rejestracja
01.12.2011

Na drogach będzie bezpieczniej, jeśli...

Beata Kopeć

- Istnieją miejsca, w których nie tylko prowadzimy kontrolę prędkości, ale np. rejestrujemy przejazd na czerwonym świetle czy po buspasach - informuje Zbigniew Włodarczyk, zastępca komendanta Straży Miejskiej Miasta Stołecznego Warszawa. - Ustawodawca nadał uprawnienia strażnikom miejskim do kontroli ruchu drogowego również w stosunku do naruszających przepisy ruchu drogowego, w przypadku ujawnienia i zarejestrowania czynu przy użyciu urządzenia rejestrującego. Jednocześnie zobligowano nas do oznakowania miejsc prowadzenia kontroli przy użyciu przenośnych lub zarejestrowanych w pojeździe urządzeń. Jaki znak powinniśmy postawić przed urządzeniem, jeśli rejestrujemy nie tylko naruszenie prędkości? Ustawa tego nie precyzuje.

A. Jasiński wspomniał, że prowadzone są prace nad nowelizacją rozporządzenia w sprawie znaków i sygnałów. Być może znajdą się w nim bardziej precyzyjne sformułowania.

Komendant Włodarczyk zwrócił uwagę, że tylko straż miejska została zobligowana zapisami ustawy do oznakowania miejsc prowadzenia kontroli przy pomocy urządzeń przenośnych. Definicja tych urządzeń wskazuje, że są to urządzenia mobilne, dzięki którym kontrola może i powinna odbywać się w różnych miejscach. Brak technicznej możliwości wprowadzenia stałego oznakowania na wszystkich ulicach, na których jest to zasadne, wyłączy możliwość prowadzenia kontroli, co wydaje się być sprzeczne z założeniami ustawy i może powodować mylne przekonanie, że poza miejscami oznakowanymi można nie stosować się do przepisów. Policja nadal może korzystać z urządzeń naręcznych lub montowanych w pojazdach, także nieoznakowanych. Tego typu zapisy nie poprawiają bezpieczeństwa na drogach.

Stołeczna straż miejska od dłuższego czasu przygotowywała się do obsługi systemu naruszeń przepisów ruchu drogowego zarejestrowanych przy pomocy urządzeń rejestrujących. Obecnie trwa testowanie systemu. Na terenie miasta zamontowanych zostanie 6-7 urządzeń, które będą pracować 24 h na dobę. Docelowo planuje się zakup i montaż większej liczby urządzeń wyposażonych w fotoradary. O ostatecznej liczbie zdecydują władze miasta.

- Urządzenia pomiarowe będą mierzyły prędkość i przesyłały informacje o wykroczeniach on-line do naszego centrum, które jest wyposażone w odpowiednią infrastrukturę techniczną - tłumaczył Z. Włodarczyk.

Konieczność znakowania miejsc, w których dokonywane są pomiary, budzi wątpliwości.

- Wielce kontrowersyjna wydaje się zasada, wedle której każdy fotoradar ma być oznakowany - mówił A. Jasiński. - Skoro istotą kontroli jest to, że podmiot kontrolowany (w tym przypadku kierujący) nie powinien wiedzieć, kiedy będzie kontrolowany, to informowanie go o tym, że będzie za chwilę kontrolowany całkowicie wypacza sens kontroli. Postawmy trywialne pytanie: czy Centralne Biuro Śledcze wysyła wieczorem posłańca do mieszkania przestępcy z informacją, że rano będzie w tym mieszkaniu przeszukanie? Kierujący ma obowiązek zawsze i wszędzie stosować się do przepisów, nie tylko wówczas gdy zbliża się do fotoradaru. Obecny stan jest taki, że na widok oznakowania „fotoradar" kierujący pojazdem zwalnia, by po chwili przyspieszyć.

Zamysłem parlamentarzystów była likwidacja tzw. atrap fotoradarów.

Moim zdaniem funkcja prewencyjna byłaby spełniana, gdybyśmy nie znakowali urządzeń pomiarowych i nie likwidowali masztów z pustymi skrzynkami, jeśli już takie znajdują się na naszych drogach.

- Przez lata straże miejskie i gminne wpływały na poprawę bezpieczeństwa na polskich drogach między innymi poprzez ustawianie przy drogach masztów i skrzynek, które wyposażały na stałe lub przejściowo w urządzenia pomiarowe - mówił komendant Włodarczyk. - Ustawa miała wyeliminować pogłębiający się na poboczach chaos. Jednakże brak jednoznaczności przepisów spowodował trudności interpretacyjne i brak możliwości skutecznej realizacji zadań, co od razu wpłynęło na pogorszenie się stanu bezpieczeństwa na drogach. Z jednej strony rozumiem, że z uwagi na działania prewencyjne, wszystkie urządzenia pomiarowe mają być oznakowane. Z drugiej strony, czy zlikwidowanie niedziałających masztów służy działaniom prewencyjnym? Moim zdaniem absolutnie nie.

Prezes ZURAD-u zwrócił uwagę, że stojące przy drogach maszty i puste skrzynki niesłusznie nazwano atrapami, gdyż „atrapa" oznacza imitację jakiejś rzeczy, a stojące maszty to części urządzenia pomiarowego i jako takie nie podlegają obowiązkowi usunięcia z pasa drogowego.

Zarówno w ustawie fotoradarowej, jak i w ustawie o drogach publicznych wciąż jest sporo niejednoznaczności. Konsekwencją tego jest dowolność ich interpretacji, czyli np. więcej spraw w sądzie.

- Tekst wielokrotnie nowelizowanej ustawy o drogach publicznych powinien zostać ujednolicony - postulował prezes Zakrzewski. - Obie ustawy powinno się dodatkowo wyposażyć w słownik podstawowych pojęć, jednoznacznie określający daną rzecz. Usunie to różnice w interpretacji zapisów i uczyni ustawę jasną i zrozumiałą.

Jest szansa, by na polskich drogach było bezpieczniej. Jeżdżący po drogach poza granicami kraju polscy kierowcy przestrzegają ograniczeń prędkości, wiedzą bowiem, że łamanie prawa jest tam ściśle związane z egzekwowaniem kar, że nie unikną przykrych konsekwencji. W Polsce dopiero próbuje się wprowadzać rozwiązania, które skutecznie ograniczą brawurę na drodze.

Uczestnicy debaty wskazywali na konieczność wyeliminowania luk prawnych, podkreślali znaczenie nieuchronności kary, jasnych i precyzyjnych przepisów, edukacji społeczeństwa. Niezbędne jest także postrzeganie działań wszystkich organów kontrolujących jako służących poprawie bezpieczeństwa.