Menu

Logowanie

rejestracja
01.02.2011

Europa na minowym polu

Janusz Piechociński

Konsekwencje gospodarczego spowolnienia oraz niepewność co do przyszłej sytuacji w europejskiej gospodarce podnoszą nie tylko społeczne ciśnienie. Pierwsze podejście do uchwalenia unijnego budżetu zakończyło się niepowodzeniem. W drugim po kosmetycznych zmianach wymuszonych przez Parlament Europejski udało się uchwalić budżet na trudny i nieprzewidywalny 2011 rok.

Kryzys gospodarczy, nawet przy lekkiej odbudowie tempa wzrostu PKB na obszarze UE, coraz mocniej odciska się na kondycji budżetu i finansów publicznych. W 2010 r. Niemcy, Francja, Wielka Brytania i Włochy zgłosiły potrzeby pożyczkowe w wysokości 800-900 mld €. W 2011 r. potrzeby pożyczkowe czterech największych unijnych gospodarek szacuje się na 1500 mld €.

Większe kłopoty innych dają asumpt do wywierania niespotykanego dotąd nacisku na wewnętrzną politykę gospodarczą.

Irlandia otrzyma pomoc w ramach mechanizmu, na który w 20% złożyli się Niemcy (148 mld €). W zamian premier Merkel oczekiwała od Irlandii podniesienia niskiego (jak na warunki europejskie - 12,5%) podatku od przedsiębiorstw. Równocześnie Niemcy dopominają się o stanowisko szefa EBC (Axel Weber jako człowiek od stóp procentowych i pilnowania inflacji w UE).

Przy okazji negocjacji z Chorwacją w sprawie członkostwa Niemcy chcą zlikwidować zapis o wykupie długów członka UE (w zamian za mechanizm kontrolowanego bankructwa i kontrolowanej spłaty długu).

Proponują także dyskusję o zawieszaniu w prawach głosu kraju niestosującego się do kryteriów ustalonych w Maastricht.

Niejako w odpowiedzi na działania gabinetu Angeli Merkel rząd w Londynie oczekuje zmniejszania unijnego budżetu w latach 2013-20. Brytyjczycy zasygnalizowali chęć redukcji budżetu podczas ostatniego szczytu UE. Mówi się o redukcji przyszłego budżetu do 0,85% unijnego PKB (obecnie to 1,13%), co oznacza cięcie 250 mld € w ciągu 7 lat. Co szczególnie niepokojące dla Polski Londyn ponoć nie domaga się już redukcji dotacji rolnych (nie miałoby to szans na poparcie Francji). Oznacza to, że cięcia musiałyby nastąpić głównie w funduszach strukturalnych i spójności, których głównym beneficjentem jest Polska.

Kolejny rząd na zachodzie Europy chce zadowolić swoich wyborców, a uderzanie w Unię staje się coraz popularniejsze.

Eurosceptycyzm już nie odstrasza, lecz napędza wyborców


Pod koniec 2010 r. premier Cameron popisywał się w Londynie swymi osiągnięciami w blokowaniu uchwalenia cząstkowego budżetu UE na 2011 r. Z hasłem obniżenia składki do UE o połowę szedł do wyborów holenderski premier Mark Rutte. Hasła obniżenia wpłat do Brukseli są bardzo popularne także w Niemczech - choć nigdy dotąd nie uzyskały poparcia rządu. W Czechach z kolei umacnia się pogląd, że nikt i nic nie zmusi tego państwa do wejścia do strefy euro.

Można się zatem spodziewać wystąpienia ogromu napięć między Parlamentem i Komisją Europejską a rządami krajów członkowskich, jak również niespotykanych w ostatnich latach sprzeczności związanych z decyzjami politycznymi i gospodarczymi.