Z Wacławem Pawlakiem, dyrektorem generalnym Polsko-Ukraińskiej Izby Gospodarczej rozmawia Anna Krawczyk
Infrastruktura: Jako dyrektor generalny Polsko-Ukraińskiej Izby Gospodarczej zna Pan doskonale ukraiński rynek. Proszę powiedzieć, jaka jest jego specyfika? Wacław Pawlak: Każdy rynek, także polski, czymś się wyróżnia i zazwyczaj nie jest to jedna cecha. Inaczej przecież wyglądają rynki związane z dużymi miastami, inaczej związane z ośrodkami przemysłowymi, a jeszcze inaczej z ośrodkami znajdującymi się gdzieś na peryferiach. W zależności od regionu różnie kształtują się np. płace czy spełnianie wymagań BHP.
Niewątpliwie Ukraina jest wewnętrznie zróżnicowana. Należy zdawać sobie z tego sprawę i uwzględniać np. lokalne zwyczaje, kształtowane przez władze czy elity kierujące rozwojem danej społeczności.
Polakom znacznie łatwiej jest zrozumieć ukraińską specyfikę niż krajom zachodnim, dlatego coraz częściej inwestujące na Ukrainie firmy hiszpańskie czy skandynawskie robią to za pośrednictwem swoich polskich spółek córek, które efektywniej nawiązują kontakty w tym regionie.
- Czy istnieje jakiś sposób postępowania, który zalecałby Pan firmom chcącym tam się rozwijać? - Sprawdzoną taktyką jest rozpoczynanie od interesów na małą skalę. Trzeba dać sobie i ukraińskim partnerom czas na wzajemne poznanie, na nabranie do siebie zaufania. Korzystniej jest stopniowo zwiększać zakres przedsięwzięcia. Nie warto stawiać wszystkiego od razu na jedną kartę.
- Na co należy zwrócić uwagę, nawiązując kontakty handlowe na Ukrainie? - Przede wszystkim zachęcam do korzystania z doświadczeń i oferty PUIG. Udzielamy pomocy na wiele sposobów - jesteśmy np. w stanie zweryfikować wiarygodność danej firmy, pomóc w rozpoznaniu miejscowych warunków. Na Ukrainie inaczej wyglądają kwestie własnościowe, tworzenie spółek, rachunkowość. Inne jest oczywiście prawo. Również ukraińskie normy techniczne, oparte na rosyjskiej normie GOST, różnią się od polskich. Zadaniem PUIG jest ułatwianie przedsiębiorcom działania w tych odmiennych warunkach - dbamy o interesy przedsiębiorców polskich na Ukrainie oraz przedsiębiorców ukraińskich w Polsce.
- Czy mógłby Pan powiedzieć coś więcej na temat ukraińskich norm? Jakie są wymogi? Jak działają jednostki certyfikujące?
- Izba podpisała umowę ze stowarzyszeniem, które zrzesza ponad 20 polskich instytucji certyfikujących wyroby według standardów UE. Niektóre z tych instytucji podpisały umowy ze swoimi ukraińskimi odpowiednikami i mogą w Polsce certyfikować wyroby przeznaczone na tamtejszy rynek. Każdego zainteresowanego, który się do nas zwróci, skierujemy tam, gdzie można przeprowadzić wszelkie badania umożliwiające uzyskanie stosownego certyfikatu.
Zabiegamy też o to, aby ów system działał w odwrotnym kierunku - żeby ukraińscy przedsiębiorcy mogli u siebie uzyskiwać certyfikaty unijne obowiązujące w Polsce.
PUIG współpracuje z kancelariami prawnymi po obu stronach granicy, dzięki czemu stosunkowo łatwo możemy uzyskać takie informacje, których przedsiębiorca nie wiedziałby nawet, gdzie szukać.
Warto o tych różnicach prawnych pamiętać, czytając czy słuchając doniesień o różnych wydarzeniach międzynarodowych, chociażby tych związanych z mięsem. W przypadku pewnych chorób drobiu okres karencji według standardów unijnych wynosi 3 miesiące, a według ukraińskich aż 6. Nie można więc mieć do Ukraińców pretensji, że stosują się do swojego prawa. Nie za wszystkim stoi polityka, choć rzeczywiście za wieloma rzeczami...