Do obowiązków pracodawcy należy zadbanie o pracownika, o to, by dzięki szkoleniom bhp w sposób właściwy obsługiwał maszynę. Pracownik powinien posiadać odzież roboczą i środki ochrony indywidualnej, mieć aktualne badania i spełniać wymagane kwalifikacje do obsługi konkretnego urządzenia. Dbałość o bezpieczeństwo pracownika, chociażby przez zapewnienie mu certyfikowanego narzędzia pracy, należy do kultury technicznej, której przestrzeganie winno być normą.
- Problemem bhp są przede wszystkim ludzie - mówi Piotr Dziadura, specjalista ds. bhp na szczeblu konsorcjum przy budowie drogi ekspresowej S8 na odcinku od Konotopy do węzła Prymasa Tysiąclecia w Warszawie, pracownik firmy Budimex Dromex SA. - Ważne jest zaangażowanie w pracę, bezpieczne zachowanie na budowie, świadomość istniejącego ryzyka. Nie zależy to od wielkości budowy. Dużą rolę odgrywa kierownik budowy czy jej koordynator. To jego postawa i mentalność wpływa na stosunek pracowników do przepisów bezpieczeństwa.
Warto zainwestować w bezpieczne maszyny, odzież roboczą i środki ochrony indywidualnej, tymczasem mniejsze firmy najczęściej właśnie na tym oszczędzają. Wciąż trzeba więc uświadamiać polskim pracownikom i pracodawcom wagę problemu oraz konsekwencje jego lekceważenia.
Andrzej Machniewski z PIMB podkreśla, że chociaż istnieje odpowiedzialność karna za nieprzestrzeganie zasad bezpieczeństwa na budowach, kary są zbyt niskie. PIP informuje, że obecnie przygotowywana jest aktualizacja ustawy o systemie oceny zgodności z 30 sierpnia 2002 r. Zmiany mają dotyczyć zwiększenia odpowiedzialności karnej podmiotów wprowadzających wyrób do obrotu na polskim rynku lub oddających go do użytku. Nowe zasady mają obowiązywać od 2010 r.
Największym problemem Polski i Unii Europejskiej jest import tanich maszyn budowlanych, nowych i używanych. Są to często maszyny, które nie spełniają europejskich wymagań bezpieczeństwa, ale ze względu na niską cenę cieszą się zainteresowaniem kupujących. W ostatnim czasie niebezpiecznym zjawiskiem na polskim rynku stało się sprowadzanie dużej liczby maszyn z Chin. Wiele z nich nie spełnia wymagań dyrektyw unijnych i chociaż dystrybutorzy zapewniają, że maszyny posiadają znak CE, nie jest to prawdą. Ich niska cena przyciąga polskich właścicieli firm budowlanych jak magnes. Trzeba jednak pamiętać, że cena to nie wszystko.
Słabym ogniwem, według dyr. Machniewskiego, jest nadzór rynku, który nie nadąża z odpowiednimi kontrolami maszyn wprowadzanych na rynek. Powoduje to, że niespełniające wymagań bezpieczeństwa urządzenia pracują na budowach. Co prawda sytuacja się poprawia, przeprowadza się coraz więcej kontroli, które wyłapują niebezpieczne maszyny, ale to nadal tylko kropla w morzu potrzeb. Maszyny, które nie posiadają odpowiednich dokumentów i oznaczeń, w ogóle nie powinny być przez służby celne do Polski wpuszczane.
Obrotem tanimi, niespełniającymi wymagań maszynami zajmują się zwykle małe firmy. Należy więc głośno przypomnieć, że każda maszyna wprowadzona do eksploatacji musi spełniać odpowiednie wymagania. Konsekwencje kupowania urządzeń z tzw. drugiej ręki, o niewiadomym poziomie bezpieczeństwa, mogą być bowiem nad wyraz kosztowne.