Menu

Logowanie

rejestracja
01.05.2008

Bariery rozwoju lotnisk

Adrian Furgalski

Jak najszybciej powinna więc zapaść decyzja zmuszająca LOT do sprzedaży udziałów w Petrolocie. Inaczej część operatorów będzie omijać nasze lotniska szerokim łukiem, a pozostali będą, jak obecnie, tankować np. u naszych południowych sąsiadów, uszczuplając tym samym dochody naszego budżetu.

Osobną kwestią jest brak konkurencji w paliwowej obsłudze naziemnej w portach lotniczych. Problem od dawna dotyczy Okęcia, a od ubiegłego roku także Krakowa. Zgodnie z zapisami unijnego rozporządzenia w portach, w których liczba pasażerów przekracza 2 mln rocznie, co najmniej jeden agent powinien być niezależny, tj. niezwiązany z zarządzającym portem lub przewoźnikiem obsługującym w danym porcie więcej niż 25% pasażerów. Wobec braku realizacji powyższych wytycznych Komisja Europejska wszczęła właśnie przeciwko Polsce postępowanie, które może zakończyć się nałożeniem wysokiej kary finansowej.

Brak ogólnodostępnej infrastruktury paliwowej uniemożliwia powołanie nowych agentów obsługi naziemnej. Muszą oni najpierw przystąpić do konkursu (którego procedura nie została jak dotąd ogłoszona), a następnie uzyskać certyfikat poświadczający umiejętności praktyczne, do czego potrzebna jest jednak wspomniana infrastruktura paliwowa. Przedsiębiorstwo Porty Lotnicze nie posiada na Okęciu własnej, a Petrolot nie ma obowiązku udostępniania swojej. Kółko się zamyka. Podobnie jak w przypadku infrastruktury telekomunikacyjnej, energetycznej czy kolejowej prawo powinno nakazywać odpłatne udostępnianie urządzeń paliwowych na lotniskach wszystkim chętnym operatorom.

Wydaje się, że Polska, zapatrzona w cel, jakim jest prawidłowe zorganizowanie mistrzostw EURO 2012, przy dużym zaangażowaniu władz lokalnych, poradzi sobie z rozbudową infrastruktury lotniskowej. Nie można jednak stawiać barier zainteresowanym inwestowaniem u nas, gdyż ze środków własnych i unijnych nie uda się pokryć kosztów realizacji planów inwestycyjnych szacowanych na co najmniej 5 mld zł.

Jak najszybciej powinny być także rozwiązane problemy dotyczące dostępności lotnisk, ich połączeń z siecią drogową i kolejową. Trudno jednak być optymistą, jeśli nawet w Warszawie wciąż brakuje projektu budowy łącznika kolejowego pomiędzy istniejącą linią a lotniskiem, a jego ukończenie do 2010 r. jest coraz bardziej zagrożone.

By inwestycje się zwróciły, a każdy miał poczucie sensownie wykonanej pracy, zadbać trzeba również o likwidację barier w przepisach prawnych, które utrudniają życie liniom lotniczym, zarządzającym lotniskami oraz podmiotom pracującym na rzecz ich prawidłowego funkcjonowania. Pamiętajmy, że na końcu tego łańcuszka stoi klient pasażer.