Menu

Logowanie

rejestracja
01.03.2011

Przesadna koloryzacja

Henryk Jezierski

Mogą być dwa sposoby dyscyplinowania kierowców rozwijających nadmierną prędkość. Jeden polega na działaniu bez uprzedzenia i na zastawianiu pułapek, drugi ma na celu ostrzeganie z wyprzedzeniem o kontroli prędkości, a więc działanie prewencyjne.


Zasadzanie się na kierowców czy straszenie ich atrapami ma swoją tradycję. Za czasów PRL bywało, że milicjanci czaili się w przydrożnych rowach za krzakami albo posługiwali się maskaradą, ustawiając przy drogach wycięte z dykty i pomalowane imitacje radiowozów i funkcjonariuszy MO. Nawet jeszcze całkiem niedawno próbowano zastawić chytre sidła na kierowców, umieszczając na ruchliwej ulicy fotoradar ukryty w pojemniku na śmieci.

Projekt nowego rozporządzenia ministra infrastruktury w sprawie urządzeń rejestrujących kładzie kres fotoradarowemu kłusownictwu i dopuszcza działanie jedynie przy otwartej kurtynie. Fotoradary, mające pełnić przede wszystkim funkcję zapobiegawczą, będą więc ustawiane w widocznych miejscach i wyraźnie oznakowane, by mogły przyczynić się do poprawy bezpieczeństwa ruchu drogowego, przeciwdziałać wypadkom drogowym oraz wdrażać kierowców do przestrzegania przepisów ruchu drogowego, zwłaszcza na odcinkach szczególnych (zakręty, drogi w remoncie lub w przebudowie, obszar zabudowany, drogi ekspresowe i autostrady między węzłami, tunele i mosty).

Fotoradary staną tylko tam, gdzie rzeczywiście jest niebezpiecznie na drodze. Wybór lokalizacji musi być uzasadniony statystykami wypadków. Chodzi o to, by kierowcy zdjęli nogę z gazu na odcinkach niebezpiecznych. Wówczas tylko ci, którzy z pełną premedytacją nie zwolnią, zostaną ukarani mandatem i punktami karnymi.

Urządzenia rejestrujące będą odpowiednio skonfigurowane. Tam, gdzie dozwolona prędkość jazdy wynosi 70 km/h, tolerowane będzie jej przekroczenie o 5 km/h, natomiast tam, gdzie dopuszcza się jazdę z większą prędkością, tolerancja wyniesie 10 km/h. Oznacza to, że kierowca, który nieznacznie przekroczy prędkość, nie zostanie ukarany mandatem.

Pewne wątpliwości budzi § 9.1 rozdziału 3 rozporządzenia dotyczący zewnętrznego wyglądu stacjonarnych urządzeń rejestrujących i ich obudów. Nie bardzo wiadomo, czemu ma służyć dodatkowe barwne oznakowanie obudowy urządzenia, skoro zawsze poprzedzać je będzie znak D-51 z napisem „automatyczna kontrola prędkości" albo „okresowa kontrola" czy „kontrola średniej prędkości". Umieszczony przed stacjonarnym fotoradarem w odległości od 60 do 500 m (w zależności od dopuszczalnej prędkości na danej drodze) znak D-51 wydaje się dostatecznym i wystarczającym sygnałem ostrzegawczym dla rozwijającego nadmierną prędkość kierowcy.

Oznakowanie obudów może wymagać demontażu urządzenia, to zaś grozi utratą legalizacji. Każdy maszt bowiem, w tym wypadku słup ze skrzynką, wymaga zatwierdzenia Głównego Urzędu Miar. Mogą też wystąpić problemy z odcieniami kolorów materiałów fluorescencyjnych stosowanych przez różnych producentów.

Wszystko to może spowodować dodatkowe zamieszanie i pociągnąć z sobą niepotrzebne koszty. A pieniędzy na drogi brakuje.