Według żakowskiego żartu Mickiewicza „Niedaleko Damaszku siedział diabeł na daszku", ale nieopodal syryjskiego miasta Aleppo pustelnik Szymon Słupnik (V w.) tkwił bez mała 40 lat na szczycie kilkunastometrowej kolumny, której fragmenty przetrwały do dziś
Szymon znalazł wielu naśladowców, słupników - stylitów (stylos - słup), którzy większą część życia spędzali na wolno stojących kamiennych słupach. Popularność tego typu pustelnictwa miała być m.in. formą protestu i buntu przeciw splendorowi i bogactwu hierarchów kościelnych i cesarskich. Oczywiście można się sadzić na dowcipy w rodzaju: za świętymi „na ostatku / Szedł nieszczęsny Szymon Słupnik, z wielkim słupem w...". Niemniej słupnicy byli przekonani, że służą słusznej sprawie.
Minęły wieki, a blisko połowa mieszkańców tego regionu żyje nadal w biedzie. Jak wynika z ostatniego raportu ONZ, blisko 40% ludności krajów arabskich, czyli prawie 140 mln osób, wegetuje. Statystyki są różne w zależności od zamożności danego państwa. Poniżej progu ubóstwa żyje 27-30% mieszkańców Syrii i Libanu, 39% Egipcjan i 58% ludności Jemenu. (Dla porównania w Polsce wskaźnik ten wynosi 17%.)
Nie brak paradoksów. Przy głównej arterii w Kairze leży dzielnica zwana Miastem Umarłych, gdzie w murowanych grobowcach na dawnym cmentarzu gnieździ się ponad 3 mln osób. Z kolei kairskie metro jest jedynym w Afryce, liczy 62 km, a jego sieć wkrótce ma zostać rozbudowana. W Ammanie w dzielnicy bogaczy klamki i okucia u bram i drzwi są wykonane z litego złota. Syria ma gorsze drogi od Jordanii, lecz gdzie tam polskim drogom do dróg Syrii. Jordania, która do niedawna miała zaledwie 6 km wybrzeża, uzyskała od Arabii Saudyjskiej dodatkowy dostęp do kilkudziesięciu kilometrów morskiego brzegu w zamian za kawałek pustyni. Saudyjczycy zrobili odwierty i znaleźli tam ropę naftową. Wśród Jordańczyków można zetknąć się z opinią, że dobrze się stało, bo teraz, kiedy Amerykanie wiedzą, że u nich nie ma ropy, nie zaatakują.
Co do bakszyszu zdania są podzielone. Niektórym turystom wyciąganie pieniędzy od cudzoziemców przez tubylców wydaje się nie tylko sposobem na życie, ale i sportem narodowym. W tej sztuce Arabowie zaczynają się wprawiać od małego. Dorośli domagają się napiwku za każdą najdrobniejszą usługę, jak choćby wskazanie drogi, a sprzedawcy podają ceny wielokrotnie zawyżone.
Inni turyści uważają, że napiwki odgrywają istotną rolę. Ze względów kulturowych dla muzułmanina jest rzeczą naturalną, że biedny może liczyć na wsparcie bogatszego. Ponadto obsługujących turystykę zatrudnia się za symboliczne grosze, toteż utrzymać się muszą z napiwków. Ich brak może oznaczać dotkliwy niedostatek środków do życia.
Praktyczne rozwiązanie znalazł przewodnik Bartek, który oprowadzał nas po Jordanii i Syrii. Zebrał od uczestników wycieczki określoną sumę i opłacał wszystkich - kelnerów, tragarzy, kierowców, miejscowych przewodników, obsługę jachtu itp. Turyści mieli problem napiwków z głowy.
Będąc w hotelu 4-gwiazdkowym +, Langusta Vista Resort w Sharm el-Sheikh, zauważyłem, że Włosi, korzystający z opcji all inclusive, mają inny kolor opasek na nadgarstku. Zrezygnowali z lokalnych napoi alkoholowych. I słusznie, bo brandy i wódka, jak wykazał alkoholomierz, były chrzczone, miały 30 zamiast 40%.