Z Sekretarzem Generalnym Stowarzyszenia Elektryków Polskich, Jolantą Arendarską rozmawiają Anna Krawczyk i Henryk Jezierski
Infrastruktura: Na I Kongresie Elektryki Polskiej, który odbył się we wrześniu br., wyrażono opinię, że rozwój transportu w Polsce odbywa się w sposób niekorzystny dla gospodarki kraju. Czy Stowarzyszenie Elektryków Polskich, będąc prężną organizacją z tradycjami, nie powinno próbować przeciwstawić się preferowaniu transportu samochodowego kosztem kolei? Jolanta Arendarska: Polityka transportowa Polski, a raczej jej brak po 1990 r., spowodowała drastyczny spadek przewozów kolejowych. Zaczęto faworyzować transport samochodowy i ta tendencja wciąż się utrzymuje. Aktualnie samochodami ciężarowymi przewozi się ponad trzykrotnie więcej towarów niż kolejami. Tymczasem wobec niedorozwoju infrastruktury drogowej, czyli braku sieci autostradowej i ekspresowej, niezadowalającego stanu dróg krajowych, rosnące zatłoczenie na drogach stanowi realne zagrożenie dla bezpieczeństwa ludzi, jest przyczyną wielu wypadków oraz strat w przewozach towarowych.
Zdaniem specjalistów przeniesienie przewozów z kolei na samochody bez mała dziesięciokrotnie zwiększyło zużycie energii w transporcie. W bilansie energetycznym kraju konsumpcja paliw płynnych zwiększyła się w tym okresie o niemal 70% i cały ten wzrost zużycia należy przypisać transportowi samochodowemu.
- A gdyby porównać te dwa rodzaje transportu, jak wygląda ich energochłonność? - Energochłonność transportu drogowego, średnio rzecz biorąc, jest ponad dwukrotnie większa niż kolejowego. Koszt energii stanowi najbardziej znaczącą pozycję w transporcie, w związku z czym rzeczywiste koszty przewozów rosną wraz nim. Mylące są twierdzenia, że transport samochodowy jest tańszy od kolejowego. Taniość jest pozorna, bo dotyczy tylko przewoźników drogowych, którzy ponoszą zaledwie część nakładów: koszty paliwa, niewielkie opłaty za korzystanie z dróg i koszty amortyzacji samochodów. Nie pokrywają natomiast wysokich wydatków związanych ze zniszczeniem sieci drogowej. Przejazd jednego wielotonowego pojazdu powoduje takie zużycie drogi jak przejazd kilkudziesięciu tysięcy pojazdów osobowych.
Dlatego celowe jest przewożenie samochodów ciężarowych na platformach kolejowych, zwłaszcza w przewozach tranzytowych, a także krajowych na duże odległości. Ten rodzaj transportu rozwija się dynamicznie w krajach Europy Zachodniej, a także w Czechach i na Węgrzech. W Polsce o takich przewozach mówi się od wielu lat, ale brak konkretnych działań. Paradoks polega na tym, że przewozy kolejowe są oficjalnie popierane, ale są to jedynie słowne deklaracje. Nieliczne inicjatywy, których celem jest ożywienie przewozów kolejowych, są w większości wypadków ignorowane, a nawet utrącane.
- Ale przecież obok aspektów gospodarczych chyba nie mniej ważne są względy ekologiczne? - Jednym z prostszych sposobów na zmniejszenie skażenia środowiska jest zmiana relacji między przewozami kolejowymi i samochodowymi.
W dalszym ciągu niewiele miejscowości ma obwodnice. Tysiące tirów przejeżdża przez miasta i miasteczka, muszą przeciskać się przez osiedla, a nawet centra, co skazuje mieszkańców na niekończące się uciążliwości. Najgorsze, że gdy stoją w korkach, przyczyniają się do powstania smogu bez względu na pogodę.
Tymczasem pociągi elektryczne kursują po wydzielonych torach, nie emitują spalin w tym szkodliwego dwutlenku węgla. Wykorzystywana do przewozu ciężarówek linia kolejowa mogłaby być, bodaj na pewien czas, alternatywą dla budowanej obwodnicy. Przykładowo istniejąca dwutorowa linia kolejowa mogłaby służyć do transportu tirów przez Augustów!