W kwietniu tego roku na skutek ciężkich opadów śniegu w Szczecinie doszło do gigantycznej, największej od czasów II wojny światowej awarii sieci energetycznej - całe miasto i jego okolice, w tym miejscowości odległe nawet o 100 km, były pozbawione prądu przez kilkanaście godzin.
O katastrofalnych skutkach tego wydarzenia donosiły gazety i dzienniki telewizyjne w całej Polsce: paraliż pracy szpitali i stacji dializ, awaria sieci telekomunikacyjnej, kłopoty z dostawami wody, niesprawna sieć grzewcza, stojące tramwaje, brak sygnalizacji świetlnej na skrzyżowaniach, pozamykane urzędy, sklepy, stacje benzynowe, puby, restauracje. Koszty szczecińskiej awarii dla województwa były ogromne - przekroczyły 55 milionów złotych. Straty poniesione przez mieszkańców czy rolników były również wielkie.
Choć bezpośrednią przyczyną awarii była pogoda, z ustaleń zespołu powołanego przez Zachodniopomorski Urząd Wojewódzki wynika, że katastrofy można było uniknąć lub przynajmniej nieporównanie szybciej usunąć jej skutki, gdyby nie fatalny stan lokalnej infrastruktury energetycznej. Przestarzały sprzęt, niewystarczająca liczba połączeń, zła organizacja pracy - nie jest to, niestety, sytuacja wyjątkowa w skali kraju. Polska ma jedną z najstarszych i najuboższych infrastruktur elektroenergetycznych w Europie. W kręgach fachowców wiadomo o tym od dawna, jednak publicznie mówiło się o tym dotychczas niewiele. W lipcu „Infrastruktura" rozmawiała z przedstawicielami polskich samorządów, ekspertami działającymi w ramach Parlamentarnego Zespołu ds. energetyki. Chcą oni zmienić ten stan rzeczy.
- Blackout w Szczecinie unaocznił skutki zaniedbywania polskiej infrastruktury elektroenergetycznej. Do tej pory unikano dyskusji na temat jej stanu z kilku powodów. Po pierwsze, wobec ugruntowanego przez wiele ostatnich lat poczucia niemal pełnego bezpieczeństwa energetycznego mówienie o potrzebie inwestowania dużych pieniędzy nie spotkałoby się ze zrozumieniem społeczeństwa i świetnie wyczuwali to politycy nastawieni na rozwiązywanie problemów doraźnych. Poza tym, jest to temat niewdzięczny: wiąże się z koniecznością dużych nakładów finansowych, a czas realizacji inwestycji jest bardzo długi. Dla polityków priorytetowe są zwykle tematy, które można zrealizować w czasie jednej kadencji. Tutaj zaś najkrótszy czas realizacji to 7-10 lat. Czyli koszty poniesie ktoś dziś, ale nie wiadomo kto będzie spijał śmietankę. Przede wszystkim jednak, wciąż nie było konieczności podejmowania takiej dyskusji. Tak się bowiem złożyło, że na skutek transformacji ustrojowej wygaszono w Polsce dużą część najbardziej elektrochłonnego przemysłu. Mieliśmy dzięki temu nadwyżkę energii, staliśmy się eksporterem. Powstało złudzenie, że nie ma żadnego problemu. Tymczasem jednak rzeczywistość nas dogoniła: sieci są coraz bardziej obciążone i to obciążenie rośnie z roku na rok. Dyskusje publiczne na temat infrastruktury energetycznej stają się nieuchronne - powiedział nam na wstępie
Mariusz Płocharski, pełnomocnik Marszałka Województwa Zachodniopomorskiego ds. Energii Odnawialnej.