Menu

Logowanie

rejestracja
01.03.2009

Z kalkulatorem w ręku

Z Januszem Piechocińskim, wiceprzewodniczącym sejmowej Komisji Infrastruktury, rozmawia Anna Krawczyk


Infrastruktura: Rząd przesunął zarezerwowaną na finansowanie inwestycji drogowych kwotę 9,7 mld zł z budżetu do Krajowego Funduszu Drogowego. To dobrze czy źle?

Janusz Piechociński: Nie rozpatrywałbym tej decyzji w kategoriach dobrze-źle. Została ona wymuszona przez kryzys. Prace nad tegorocznym budżetem od początku były bardzo trudne. Zarówno liczne korekty, jak i obecny pomysł przerzucenia ciężaru finansowania inwestycji drogowych na Krajowy Fundusz Drogowy to skutki niestabilnej, dramatycznie pogarszającej się sytuacji ekonomicznej.

Rząd stanął przed dylematem. Z jednej strony nie chce osłabiać złotówki, więc ogranicza wydatki budżetowe, w tym również wydatki na drogi. Z drugiej strony szuka oszczędności, które nie blokowałyby inwestycji, bo jeśli zabraknie pieniędzy na inwestycje, popsuje to koniunkturę, spowoduje spadek popytu na materiały, surowce, pracowników. I kryzys się pogłębi.

- Na czym polega pomysł rządu?

- Rząd planował, że w tym roku wyda na drogi krajowe 32 mld zł, z czego 9,7 mld miało pochodzić z budżetu, a pozostała część ze środków unijnych i pozabudżetowych. Teraz postanowił, że nie da tych 9,7 mld z budżetu, ale w zamian zmieni przepisy dotyczące Krajowego Funduszu Drogowego, tak by zyskał on osobowość prawną i mógł stać się głównym źródłem finansowania inwestycji drogowych. Innymi słowy cały ciężar finansowania prac na drogach spocznie na KFD.

Fundusz będzie miał do dyspozycji wspomniane środki unijne i pozabudżetowe, a brakujące 9,7 mld uzyska w formie obligacji oraz kredytów np. z Europejskiego Banku Inwestycyjnego czy Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju. Kredyty na potrzeby KFD zaciągałby Bank Gospodarstwa Krajowego, który także emitowałby obligacje.

- Czyli tych pieniędzy jeszcze nie ma... Jakie formalności muszą zostać dopełnione, aby się pojawiły?

- Trzeba dopiero podpisać porozumienia, umowy, przede wszystkim z międzynarodowymi instytucjami finansowymi, bo tam można znaleźć pieniądz tańszy niż bezpośrednio na rynku.

- Ale drogowcom pieniądze potrzebne są już teraz...

- I to jest najpoważniejszy problem, bo projekt ustawy o KFD będzie gotowy dopiero na koniec lutego, a nowy system ruszy nie wcześniej niż we wrześniu. To słusznie budzi niepokój drogowców.

- Czy w warunkach kryzysu finansowego BGK zdoła zgromadzić 9,7 mld zł?

- W związku z tym, że w ostatnich tygodniach cena realnego pieniądza rośnie w zastraszającym tempie, Polska w pierwszej kolejności powinna skorzystać z oferty EBI i EBOR-u, a dopiero potem zwrócić się do Banku Światowego i innych instytucji. Nie boję się o środki z EBI, bo tu mechanizm jest klarowny. Nie wiadomo jedynie, ile będziemy mogli stamtąd pożyczyć: 2, 3, 4 czy 5 mld zł. Tego nie da się z góry przewidzieć.